Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Factor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Factor. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2015

Ulubione tusze do rzęs - na co zwracam uwagę przy ich wyborze.


Jestem w stanie się założyć, że dla wielu z Was zasada "tusz i już" jest podstawą w codziennym makijażu. Ja dodaje jeszcze cienie i liner, ale fakt - dobry tusz to podstawa. Jakie są moje sprawdzone, ulubione tusze?


Przy wyborze tuszu od dłuższego czasu ma dla mnie znaczenie szczoteczka. Uwielbiam te precyzyjne, nie za duże i obowiązkowo silikonowe. Lubię mieć ładnie rozdzielone i równomiernie pokryte kolorem rzęsy. Nie ciepię gdy szczoteczka nakłada zbyt wiele produktu, wole dołożyć kolejną warstwę niż martwić się posklejanymi rzęsami.

Skłamałabym jeśli powiedziałabym, że nie szukam tuszu idealnego choć sama nie wiem czym on jest. Ważne aby dawał ładny czarny kolor, wydłużał i lekko pogrubiał. Musi być wygodny w użyciu! Mam kilku faworytów ale zawsze z chęcią testuję coś nowego. Niestety czasem nowości dają rozczarowanie, ostatnio jednak jedna bardzooo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Zazwyczaj sięgam po sprawdzone marki, nawet jeśli wypuszczają jakąś nową wersję. Moje ulubione to Max Factor i L'oreal - nigdy mnie nie zawiodły. Niestety najczęstszy zawód spotyka mnie ze strony Maybelline i Rimmel - jakość nie umiem wśród nich odnaleźć ideału, było parę modeli całkiem godnych uwagi ale zdecydowanie wolę dwie wcześniej wymienione marki.

Cena także ma dla mnie znaczenie. Nie uważam, że warto wydawać masę pieniędzy na tusz bo przeważnie używam go 3 miesiące. Wiem, że wśród marek selektywnych jest sporo fenomenalnych, ale ceny są dla mnie dość zaporowe. Przeważnie na tusz wydaję ok 50zł - to dla mnie granica rozsądku. Miło jak trafia się coś tańszego i świetnego, często kupuję w swojej osiedlowej drogerii bo ceny są rozsądne - niestety Rossmann czy inne sieciowe pompują je mocno - a czasem trafia się promocja, aaa i mam pewność, że są świeże i nikt przede mną ich nie otwierał.


Przechodząc do konkretów! Lubię tusze L'oreal z serii VML. W ostatnim czasie kupiłam wersję Feline i jestem nią oczarowana! Genialna szczoteczka, świetna konsystencja - nie będę tutaj się zbyt intensywnie wypowiadała, niebawem dodam recenzje tego tuszu bo uważam, że warto go znać. Lubię też starszą So couture ze względu na precyzyjną szczoteczkę. Zużyłam kilka opakowania tego tuszu i lubię do niego wracać.

Wśród tuszy Max Factor'a uwielbiam dwa - MasterpieceMax - ma dość małą precyzyjną szczoteczkę i daje ładną czerń oraz Masterpiece który ma ją bardziej gęstszą. Jakościowo to jedne z lepszych tuszy, bardzo długo pozostają świeże. Nie są najtańsze i stanowią moją górną granicę cenową.

Kiedy nie dysponuję przypływem gotówki a muszę kupić nowy tusz sięgam wtedy po Curling Pump z Lovely. Jest bardzo tani a bardzo porównywalny z tymi wyżej wymienionymi. Chyba każdy zna ten tusz, wiem, że wiele kobiet po niego sięga i sobie chwali.


A Wy po jakie tusze najczęściej sięgacie? podzielcie się Waszymi ulubionymi!

niedziela, 16 sierpnia 2015

Makijażowy niezbędnik w upały czyli co wybieram gdy za oknem jest ponad 30 stopni!

Upały cały czas dają nam w kość... choć ja akurat to lubię, jest lato to ma być gorąco - jesienią i zimą będziemy tęsknić za tym słońcem ;) Wysoka temperatura ma swoje plusy ale także i minusy. My kobiety coś o tym wiemy! Niestety każdy nawet najlepiej wykonany makijaż utrwalony super specyfikami przy powyżej 30 stopniach nie jest w stanie przetrwać w stanie idealnym. "To po co się w ogóle malować!" - powiedziałby niejeden mężczyzna, nooo aleee każda z nas chce przecież ładnie wyglądać!

Wyjeżdżając na urlop poza miasto jestem w stanie zrezygnować z makijażu całkowicie, ale do pracy już mam opory. Nie jestem fanką mocnego malowania się, ale lubię podkreślać czy też kamuflować to co tego wymaga. W te gorące dni jestem w stanie zrezygnować z podkładu, ale z pokreślenia brwi już nie. A co dokładnie ostatnio używam?


Wyeliminowałam podkład, który zazwyczaj i tak mieszam z kremem - KLIK - w te gorące dni w ogóle z niego rezygnuję, moja cera jest tłusta, nie jest idealna, ale czy taka musi być? Nie muszę jej aż tak kamuflować, więc rezygnacja z podkładu nie jest dużym wyrzeczeniem. Z korektorem bywa już różnie, ale od kiedy mam krem NIVEA cellular eye illuminator mogę i jego porzucić. Produkt o jakim wspomniałam to krem pod oczy z kolorem. Nie zakryje mocnych cieni, ale te lekkie całkiem dobrze niweluje, do tego pielęgnuje skórę pod oczami. Wiem, że na rynku jest już kilka tego typu produktów - ja z tego jestem zadowolona. Ma świetny higieniczny aplikator, który dozuje odpowiednią ilość kremu.


Niestety tłusta cera czasem daje w kość i pudru już pominąć nie mogę. Powróciłam do sprawdzonego Stay Matte z Rimmel. Do nakładania używam dużego pędzla kabuki z Lily Lolo - KLIK. Omiatam nim całą twarz. O innych moich ulubionych pędzlach do nakładania pudru możecie poczytać TUTAJ.

 Pokochałam rozświetlacze - dłuuuugo nie doceniałam tego typu produktów a nawet uważałam, że są zupełnie zbędne! Od kiedy mam Mary Lou z The Balm - używam jej codziennie bo genialnie budzi moją cerę, wyglądam świeżo nawet jeśli mój makijaż jest minimalny. Pisałam o niej TUTAJ. Do Mary w parze nakładam różo-bronzer też The Balm - Balm Desert, jest cudwny, satynowy i genialnie wygląda na policzkach - mój pochodzi ze sklepu puderek.com.pl - KLIK ! Do nakładania tych dwóch produktów używam ukochanego Kavai 19 o którym pisałam TUTAJ.

W zeszłym roku odwiedzając Agatę -  www.agatabielecka.pl zakochałam się w farbce MUFE Aqua Brow - wybrałam nr 25 i stwierdzam, że jest nie do zdarcia! W te upały sprawdza się genialnie. Mam chęć wypróbować nowości Inglota ale jakoś nie mogę do niego dotrzeć, niestety nie ma go w moim mieście.

 Jeśli czytacie mnie od dawna to dobrze wiecie, że wolę podkreślać oczy niż usta. Od pewnego czasu zakochana jestem w złotawych kredkach które nakładam na dolną powiekę. Pisałam o nich TUTAJ. Ostatnio niezmiennie na dolną powiekę nakładam kredkę Miss Sporty nr 180 gold almond.


Na górną powiekę nakładam Color Tattoo 35 One and on Bronze z Maybelline - kolor cudowny i na mojej powiece utrzymuje się cały dzień bez bazy. Na blogach czytałam o nowych kolorach, niestety w Rossmannie jeszcze nie są dostępne a mam na nie ochotę!


Rzęsy tuszuję Masterpiecemax z Max factor - już czuję, że jego żywotność mija. Służył mi dość długo i bardzo się polubiliśmy. Nie używam latem wodoodpornych maskar bo nie lubię męczyć się z ich usuwaniem.

A Wy po jakie kosmetyki kolorowane najczęściej sięgacie w te upały? a może w ogóle się nie malujecie?

sobota, 2 maja 2015

Ulubieńcy! czyli co mnie zachwyciło w ostatnim czasie.


Nie umiem być systematyczna w pisaniu o ulubieńcach. Nie jest to kwestia lenistwa czy szybko biegnącego czasu a produktów, które miałyby się w takich zestawieniach pojawiać. Nie będę ukrywać, że narzekam na niedobór ale zauważam, że jeśli coś polubię używam to bardzo długo. Odkryłam kilka perełek, które wielbię od pewnego czasu - na tyle długiego aby warto było o nich wspomnieć!

dr irena eris

Jak wiecie w kwietniu uczestniczyłam w konferencji prasowej dotyczącej nowej odsłony marki Yoskine - klik - z wyjazdu do Stolicy przywiozłam ze sobą kilka produktów - mi.n z serii Kirei Lifting - Retinosferyczny eliksir odmładzający który skierowany jest co prawda do kobiet 40+ okazał się cudownym lekkim produktem idealnym pod makijaż. Czuję jak moja skóra go pije i staje się od razu świeża i rozpromieniona. Jedyny minus to wydajność - jestem już w połowie 30 ml buteleczki i zaczynam się rozglądać gdzie będę mogła kupić kolejne opakowanie.

Kosmetykiem który zazwyczaj w zestawieniach ulubieńców jest przeze mnie pomijany to produkt do demakijażu - wcześniej nie trafiałam na nic co by mnie zachwyciło. Większość płynów dwufazowych nie spełnia w 100% moich oczekiwań - przeważnie szczypią mnie w oczy czego bardzo nie lubię. Ażżżż tu nagle pojawiła się dwufazówka marki Dr Irena Eris i jest wow! Świetnie zmywa najcięższy makijaż a do tego jest bardzo delikatny!

ulubieńcy

Tusze Max Factor'a to wg. mnie najlepsze tusze z średniej półki cenowej. Miałam już kilka wersji i nigdy złego słowa powiedzieć nie mogłam. Długo są świeże, szczoteczki są dobrze zaprojektowane a co najważniejsze konsystencja jest idealna! W chwili obecnej używam wersji Masterpiece i jestem bardzo zadowolona!

Paznokcie paznokcie! Może zacznę od cudnego brokatowego top Orly! Watch it glitter to obecnie jeden z moich faworytów wśród złotych topów - TUTAJ - możecie poczytać o pozostałych. Jest to takie szlachetne ciemne złota które genialnie wygląda na każdym lakierze a także solo. Jak wiecie ostatnio częściej na moich paznokciach gościły hybrydy La Femme niż zwykłe lakiery. Jeśli macie ochotę poczytać co dokładnie o nich sądzę odsyłam Was - TUTAJ - a dziś opowiem Wam o ulubionych kolorach. Miałam okazję przetestować kilka różnych odcieni, ostatnio też do moich zbiorów doszły nowe, ale przez ostatni czas najczęściej sięgałam po R112 który jest brzoskwiniowym różem oraz R019 czyli jarzębinowy pomarańcz.

la femme hybryda

Sporo nowej kolorówki pojawiło się w moich zbiorach, powinno pojawić się tutaj sporo pozycji. Postanowiłam wybrać to co najczęściej używałam i bez czego w chwili obecnej ciężko mi się obejść. Będąc w Warszawie byłam w MACu - to taki mój rytuał - jestem w Stolicy to kupuje jeden cień! Tym razem szukałam bardzo jasnego delikatnego brązu, który miał był lekko widoczny na powiece. Akurat trafiłam na Monikę która tam pracuje [wcześniej "znałyśmy się" z instagrama] doradziła mi cień Era i był to udany zakup. Używam go praktycznie codziennie do dziennego makijażu. 

Bardzo polubiłam też Ohh la la róż mineralny Lily Lolo z costasy.pl - tym razem jest to produkt sypki. Ma żywy świeży odcień, który w szybko sposób rozpromienia i sprawia, że wyglądam na wypoczętą. Lily Lolo to jedna z marek w których asortymencie róży odnajduję się bardzo, sięgam często zarówno po sypkie jak i prasowane produkty.


hakuro h15

Wśród pędzli wyróżnić muszę 3 muszkieterów. Lubiany nie tylko przeze mnie Hakuro H15 z kosmetykomania.pl jest nie tylko cudownie miękki ale ma idealny kształt. Jest idealny do bronzera, różu a także do rozświetacza. Do pudru może być zbyt mały - choć można nakładać nim precyzyjnie puder w miejsca ciężej dostępne np na korektor pod oczy. Do makijażu oczu polubiłam bardzo dwa precyzyjne pędzelki marki Kavai z puderek.com.pl - 90 i 91 - ten pierwszy jest bardziej miękki, drugi bardziej twardy i mniej sprężysty. Genialnie sprawdzają się do nakładania cienia na dolną powiekę. Wcześniej nie lubiłam tego typu pędzelków a teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym ich nie mieć!


W kwietniu uczestniczyłam w warsztatach Procter & Gamble - zupełnie zapomniałam o tym napisać, będę musiała to nadrobić! Przywiozłam ze sobą m.in farbę Wellaton z Welli. Wiem, że nie jestem blondynką ale zazwyczaj farby wychodzą ciemnej na normalnie brązowych włosach - wybrałam ciemny blond, idealnie sprawdził się aby pokryć odrosty i pogłębić lekko mój obecny kolor. Wcześniej nie miałam okazji używać farb Welli i to był błąd!


W moim zestawieniu pojawi się coś niekosmetycznego, ale mającego wpływ po części na kondycję mojej cery. Mowa tutaj o poszewce z organicznej bawełny marki Wearso. Od zawsze śpię przytulona do poduszki przytulanki [pomijając oczywiście ramiona Męża] który towarzyszy mi od dzieciństwa. Niestety nie jest to zbyt higieniczne bo poduszka a dokładnie Pierzak - tak się nazywa nie jest ubrana w poszewkę - może uznacie mnie za wariatkę ale uwielbiam grzebać w poduszkach z pierza/łamać piórka. Poszewka która mam ma otwór gdzie mogę włożyć rękę a twarz wtulam w delikatną bawełnianą poszewkę, która łatwo się pierze i szybko schnie. Myślę, że o marce Wearso. - KLIK - zrobię osoby post ale warto wspomnieć, że w asortymencie poza pościelą są m.in ubrania.  Wearso. tworzy jedynie z bawełny organicznej, pozyskiwanej z upraw ekologicznych, bez stosowania chemii i nawozów sztucznych.


To by było na tyle jeśli chodzi o to co mnie zachwyciło i mogę śmiało powiedzieć - tak to mój ulubieniec!
Napiszcie koniecznie co Wy polubiliście - a może jest tu też i Wasz ulubieniec?



wtorek, 28 kwietnia 2015

Promocja -49% w Rossmannie - co kupiłam i czy jestem zadowolona?


Szał szał szał na zakupy kosmetyczne w sieciowych drogeriach trwa!
Jakooooś nie budzi to we mnie już tyle emocji co wcześniej. Pamiętam, że pierwsza tego typu akcja przyspieszała bicie mojego serca a nogi same się rwały do wyjście z domu. Teraz gdy akcje są cykliczne z większą rozwagą podchodzę do zakupów. Zauważyłam, że kupowanie na zapas niestety mi nie służy a w szufladzie nadal czekają na swoją kolejkę korektory z zeszłego roku. Kupione taniej - tylko po co to magazynować?

Nie miałam w ogóle zachodzić do Rossmanna noooo aleee jak się kobieta naogląda zdjęć na instagramie, facebooku, naczyta wpisów o łowach na blogach koleżanek to rozsądek nagle ulatuje! Też tak macie no nie? Ahhh te blogerki kusicielki!!

Podkłady mam... korektorów też masa... pudry - do końca życia ich nie zużyję... tak samo jak bronzerów. Poszłam więc po rozświetlacze!!


Naczytałam się masę pozytywów na temat tanich rozświetlaczy i postanowiłam kupić z samej ciekawości. Nie są drogie więc żalu nie ma jeśli będą używane od święta albo w ogóle. Najpierw złowiłam rozsławiony Wibo Diamond Illuminator w kolorze ciepłym - szampańskim. Przyznam, że bardzo ładny w opakowaniu, na palcu także, ale już na mojej twarzy jakby mniej. Myślałam, że będzie dawał bardziej złotą poświatę a daje srebrną co odrobinę mnie rozczarowuje. Sięgając po Lovely SILVER highlighter strzeliłam sobie w kolano! Nie zwróciłam uwagi, że jest wersja silver i gold. Ta druga byłaby znacznie lepsza. Niestety wybrałam odcień nieodpowiedni do mojej ciepłej cery. Na szczęście był o prawie połowę tańszy więc strata niewielka.
 

Zakupem z którego jestem szalenie zadowolona to róż Max Factor z serii creme puff blush. Mam już w kolorze 20 więc tym razem wybrałam 10 Nude Mauve - przepiękny ciepły brzoskwiniowy z lekką różową poświatą. Wygląda przepięknie na policzkach - bardzo naturalnie. Zakup w 100% trafiony!


Możliwe, że w zestawieniu zakupowym pojawiłoby się więcej produktów gdyby tylko w pobliskich Rossmannach były nadal szafy Bourjois - zostały jakiś czas temu niestety zlikwidowane :(


A Wy po upolowałyście? szykujecie się na kolejne dni z rabatami?

sobota, 3 maja 2014

Zbiory zakupowe!


Jak tylko dowiedziałam się o rossmannowej promocji "-49%" pomyślałam "wow super trzeba zrobić listę!!". Długo myślałam nad tym co warto kupić nowego albo coś sprawdzonego co mam ale mogę kupić "na zapas" w atrakcyjnej cenie. Przeglądałam blogi i czytałam jakie zdobycze kupiły blogowe koleżanki. I? i doszłam do wniosku, że do szczęścia mi nic nie brakuje. Oczywiści poszłam i kupiłam ale wydaje mi się, że bardziej na siłę niż z faktycznej potrzeby.

Dzisiejsze zestawienie to nie tylko produkty z Rossmanna ale także z osiedlowej drogerii. Niektórych kosmetyków niestety w Rossmannie zwyczajnie nie ma.



W Rossmannie skusiłam się na podkład L'oreal True Match D1W1 Golden Ivory. Nigdy wcześniej wybranie podkładu nie zajęło mi tak dużo czasu jak przy tym produkcie. Kolorów od groma i różne wykończenia - czułam, że wybieram kolor na chybił-trafił. No i niestety nie jestem z niego zbyt zadowolona - jak dla mnie daje zbyt mocne krycie - pewnie nie jest mocno kryjący ale czuję, że mam go na twarzy i go widzę co sprawia lekki dyskomfort :(



To co musiałam kupić to dwie ulubione maskary - Max Factor - false lash efect fusion i Lovely Curling Pump Up. Ta druga będzie leżała w szufladzie i czekała na swoją kolej. Nie otwierałam jej, jednak mam pewne obawy czy aby nie zrobił to ktoś przede mną. Pod tym względem nienawidzę kupować maskar w sklepie gdzie sama mogę po nie sięgnąć - nigdy ale to nigdy ich w sklepie nie odkręcam ale wiem, że masa dziewczyn to robi, po czym odkłada odkręconą nie kupując jej!! Często więc wolę iść do mojej ulubionej osiedlowej drogerii bo mam pewność, że nikt przede mną jej nie otwierał i nie kupię produktu wyschniętego.



4 Long Lashes od Oceanic kupiłam w ostatniej chwili - chciałam już wcześniej wypróbować to serum ale cena mnie odstraszała. Jak tylko dowiedziałam się, że i ten produkt objęty jest zniżką -49% musiałam go mieć!!



No i to by było na tyle jeśli chodzi o Rossmanna - bardziej nastawiam się na lakierowe szaleństwo które będzie już po weekendzie :)



Jakiś czas temu kupiłam dwa korektory. L'oreal Lumi Magique oraz Lady Code Eye Concealer [produkowany przez Bell dla Biedronki]. Przyznam, że bardziej do gustu przypadł mi ten drugi - tak swoją drogą bardzo lubiłam korektory od Bell więc nic dziwnego ;) Mażik to lekki korektor który rozświetla więc jeśli szukacie czegoś kryjącego - odpada.



W osiedlowej drogerii w ręce mi wpadły trzy lakiery marek które bardzo lubię. Na dodatek w bardzo ciekawych kolorach :)



Joko - J44 moroccan mud - ciekawy dość jasny siwy kolor - taki betonowy odcień który szukałam od dość dawna ale wszędzie były dość ciemne wersje. Mam już jeden siwy z Bell ale na dłoniach wychodzi - jak dla mnie - zbyt ciemny :(

Bell - 705
- ten kolor kojarzy mi się z lalką Barbie z mojego dzieciństwa. Jest dość odważny ale w końcu mamy wiosnę a już niebawem będzie lato!!



Wciąż szukam następcy dla ukochanego a wycofanego 67 make it golden z essence ;( Dorwałam więc 41 Two Million Dollar Baby Catrice - niestety okazał się bardziej srebrny niż złoty ale i tak wygląda ciekawie.



Kilka dni temu dotarł do mnie także anti-perspirant  od NIVEA - Invisible for black & white. Zawsze byłam wierna kulkom od NIVEA ale ten sprawdza się całkiem dobrze i nie muszę czekać aż wyschnie - jedyny minut to zapach który raczej średnio mi pasuje :(



Podzielcie się swoimi zakupowymi nowościami oraz dajcie znać czy skusiłyście się na Rossmannową promocję -49%!!



Mam nadzieję, że miło spędzacie majowy weekend - u mnie pachnie bzem :)

piątek, 22 marca 2013

Max Factor - Clump Defy - Tusz pogrubiający do rzęs


Producent: Max Factor

Produkt: Clump Defy - Tusz pogrubiający do rzęs

Opis/Obietnica producenta: "Tusz do rzęs Clump Defy od Max Factor pozwoli Ci na nasycenie rzęs z każdym pociągnięciem szczoteczki aby osiągnąć większą objętość przy utrzymaniu pięknie rozdzielonych i podkreślonych rzęs. Szczoteczka nowej technologii posiada mocne, równo rozłożone włoski, które zapobiegają powstawaniu grudek i otulają rzęsy dając rezultat mega objętości."

KWC - wizaz.pl - recenzja - klik.

Moja recenzja

Kolor: ciemna intensywna czerń - taka jaka powinna być na rzęsach!


Formuła/Konsystencja: jak dla mnie idealna bo nie jest sucha ale też nie jest lejąca przez co dość szybko schnie - możemy już po chwili dołożyć kolejną warstwę. Warstw możemy nakładać kilka bo tusz nie skleja rzęs - nie osypuje się!


Szczoteczka: silikonowa z dużąąąąąąąąą ilością małych "włosków" - nie jest gruba jak ta od False Lash Effect Fusion przez co łatwo się nią manewruje - możemy w łatwy sposób pomalować najkrótsze rzęsy, zwłaszcza te dolne. Szczoteczka genialnie rozczesuje rzęsy nawet jeśli nakładamy sporą ilość warstw. Dzięki temu, że jest wygięte lekko podkręca rzęsy.


Użytkowanie/Opakowanie: cudny kolor - samo opakowanie jest typowe jeśli chodzi o tusz MF. To co mi się podoba to dość wąski otwór który bardzo dobrze dozuje odpowiednia ilość produktu.


Efekt/Działanie: możemy uzyskać naturalny efekt a także - dokładając kolejne warstwy - dość mocno je pogrubić. Nie mam ani gęstych ani bardzo długich rzęs - ten tusz sprawia, że wyglądają fantastycznie. Jestem zachwycona efektem - jestem pewna, że sprawdzi się nie tylko na długich ale także i krótkich rzęsach. 


Trwałość: przyznam się, że nie używam go za długo aleeee testowałam go w dość ciężkich warunkach - za oknem mamy śnieg a ja do pracy chodzę w chwili obecnej piechotą - wiatr wiał w oczy, oczy łzawiły a tusz był na swoim miejscu! Konsystencje ma podobną do False Lash Effect Fusion - mam więc pewność, że będzie mi długo służył.


Idealny dla: każdego!

Gdzie kupić: wszędzie tam gdzie dostępne są kosmetyki max factor.

Cena: ok50 zł - dość wysoka  - można czasem kupić w promocji - tusz wart tych pieniędzy.

Czy kupie ponownie?
: Tak! zdecydowanie


Ogólna ocena:  na temat tego tuszu mogłabym pisać same superlatywy! miałam pewne obawy bo nie zawsze to co nowe jest lepsze. W tym przypadku - zdecydowanie lepsze! już stara wersja tuszu FM była genialna - ta jest lepsza! Formuła i konsystencja jest taka sama - wydaje mi się jednak, że ten tusz jest "bardziej czarny". To co sprawia, że ten tusz jest taki niepowtarzalny to szczoteczka. Naszpikowana ogromną ilością silikonowych włosków które bardzo dobrze rozczesują. Jest idealnie wyprofilowana dzięki czemu możemy dotrzeć nią do każdej rzęsy, wygięcie pozwala dodatkowo je podkręcić. Możemy uzyskać nią efekt delikatny a także taki dość mocno dramatyczny. Nie robi pajęczych nóżek a każda kolejna warstwa pogrubia nie sklejając. Nie osypuje się ani nie kruszy nawet jeśli nałożę kilka warstw. Jestem w tym tuszu zakochana!


pamiętajcie że ta recenzja jest subiektywna i Wasze odczucia odnośnie tego produktu mogą być inne. Jednocześnie mam nadzieje że będzie komuś przydatna.


Porownanie Max Factor false lash effect Fusion i Clump Defy.

poniedziałek, 18 marca 2013

Porównanie Max Factor False Lash Effect i Clump Defy.


W ostatnim poście zakupowym pisałam o nowym tuszu od Max Factor - Clump Defy. Jestem zachwycona tym tuszem! Jedna z Was prosiła abym porównała go z wersja wcześniejszą - Fusion.


Z wesji Fusion byłam bardzoooo zadowolona - uważam, że to jeden z lepszych tuszy jakie są na rynku. Jego recenzje możecie przeczytać także na moim blogu - klik. Ciekawa więc byłam jaka będzie nowa wersja. Bałam się, że może być gorsza - ostatnio tak nacięłam się na nowy tusz L'oreal który okazał się dużo gorszy od wersji pierwotnej.


A jak to jest z nową wersją Max Factora? Tusz różni się poza kolorem opakowania - które wg mnie jest cudne! - szczoteczką. Jest ona węższa dzięki czemu precyzyjniejsza. W łatwy sposób dotrzemy nią do każdej rzęsy - nawet tej najmniejszej. Bardzo dobrze maluje się także dolne rzęsy. Rozczesuje tak samo dobrze jak stara wersja.

Jeśli chodzi o formułę i działanie - jest identyczna jak wersja Fusion.




Szczegółowa recenzja - Fusion - klik
Szczegółowa recenzja Clump Defy - klik

Jeśli zastanawiacie się nad jej kupnem a miałyście wcześniej tusze MF i byłyście zadowolone ta wersja na pewno Was nie zawiedzie - ja gorąco polecam!


Mam nadzieję, że to krótkie porównanie będzie przydatne :)