wtorek, 24 lipca 2012

Lekki rozjaśnianie czas start czyli John Frieda - go blonder!


Ostatnio naszło mnie aby lekko zmienić kolor włosów - nie nie nie planuje być blondynką - chcę żeby były odrobinę jaśniejsze. Zawsze raczej przyciemniałam włosy niż rozjaśniałam. Swojego czasu schodziłam też z bardzo ciemnego koloru i obecnie oscyluje w granicach jasnego brązu. Końcówki mam ciemniejsze co niezbyt mi się podoba. Sporo czytałam na temat tego produktu i recenzje są różne od bardzo pozytywnych do negatywnych.

Sam produkt nie należy do najtańszych - regularna cena to ok 50zł - więc trochę się wahałam nad zakupem. Okazało się że wygrałam w pewnym konkursie w pracy i nagły przypływ gotówki sprawił że zaraz po pracy pobiegłam po niego do Rossmanna. Okazało się że właśnie jest w promocji i trafił do mnie za 41zł :)


Podchodzę do niego z lekką niepewnością - mam obawy że zniszczy mi włosy ale z drugiej strony jak nie spróbuje to się nie przekonam! Chcę lekko rozjaśnić końce i mam nadzieję że będę z efektu zadowolona - jak nie - zawsze można je później przyciemnić ;)


Dajcie mi koniecznie znać czy miałyście ten produkt - czy się u Was sprawdził albo czy zastanawiacie się nad jego zakupem :)

31 komentarzy:

  1. Miałam rozjaśniacz z Joanny i sądząc po zdjęciach w internecie to te dwie rzeczy dają podobny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj szkoda ze nie wiedzialam wczesniej o produkcie Joanny to jest duuuuuuuuuuuuzo tanszy - 7zł a 50zł to roznica :(

      Usuń
  2. Ja tez chcialabym bardzo sprobowac tego produktu, tylko ze ja mam odwrotnie- jestem jasna blondynka i chcialabym nim traktowac odrosty (ciemny blond. Pierwszy raz widzialam ten produkt na kanale Szusz. Niestety nie widzialam go jeszcze nigdzie na Cyprze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak używam gdy opóźniam wizytę u fryzjera, polecam, wychodzi bardzo naturalnie!

      Usuń
  3. Ja miałam, a właściwie mam nadal ten produkt i bardzo go lubię. Wysusza niestety trochę włosy ale efekt rozjaśnienia jest zadowalający :) możesz przeczytać jego recenzję nawet tutaj: http://kosmetycznykoktajl.blogspot.co.uk/2012/05/ombre-bez-farbowania-kilka-sow-o-john.html Daj znać jak Ci się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śmieti, korzystam z tego kosmetyku ale do odrostów przy typowym blondzie, wtedy faktycznie kosmetyk ten pomaga (i nie zauważyłam żadnego niszczenia włosów, nie wiem jak przy końcach), ale na Twoim miejscu bym uważała...mogą Tobie zacząć rudzieć i dziwnie się zachowywać, chyba, że na takich tonach Tobie zależy. Na odrosty produkt jest dosyć wydajny...życzę Tobie powodzenia, choć przyznam, że zawsze zaskakiwałaś mnie ostro z zakupami produktów do typowych blondów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooooo to fakt z tymi produktami ;)

      Usuń
  5. przydałby mi się,bo często muszę farbować włosy,może trochę opóźniłby wizyty u fryzjera:)

    OdpowiedzUsuń
  6. w tamtym roku stosowałam. szampon i odżywka są z rumiankiem, i to niby ma gwarantować delikatnie rozjaśnione kosmyki, jak efekt sunkissed. mając naturalny ciemny blond, nie zauważyłam żadnej różnicy. kiedyś się używało szamponu bambino z rumiankiem i efekt był bardziej widoczny ;p dopiero ten spray zadziałał. posiada w składzie wodę utlenioną (co z resztą czuć) i faktycznie delikatnie rozjaśnia. o ton, pół. niestety na moich włosach było to żółtawe rozjaśnienie. no i należy spryskiwać z większej odległości, wtedy faktycznie uzyska się efekt rozjaśnionych pasemek. w przypadku mniejszej odległości, rozjaśniamy większy obszar- tu też trzeba uważać, żeby nie spryskać w jednym miejscu, bo będzie jaśniejszy placek ;p średnio mi ta lina pasowała. szamponu używam na dziewczynach, którym robię włosy. a resztki sprayu gdzieś się walają po kątach. nie był by zły, gdyby nie ten żółtawy efekt na moich włosach. moja rada- wypróbuj na małym pasemku, gdzieś pod spodem. jak ci się spodoba efekt, to śmiało możesz stosować na całość. kurcze, może wykorzystam tą resztkę na blogowe swatche. akurat mam naturalne włosy a za tydzień i tak farbuje ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. mialam szampon i odzywke z tej serii i po skonczeniu ich moje wlosy byly w kiepskim stanie :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam go w domu mama psika tym włosy i każdy pyta jakiej używa fajby bo tak ładnie jej rozjaśniło :) Fajna sprawa:D

    OdpowiedzUsuń
  9. od jakiegoś czasu uzywam szamponu i odzywki z tej serii, efekt rozjaśnienia póki co minimalny, jednak włosy są miękkie, błyszczące i miłe w dotyku. Jestem jak najbardziej na tak i polecam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. chciałabym coś w takiej formie do przyciemniania włosow :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe jak to u ciebie wyjdzie :) Sama chciałam rozjaśnić lekko moje rude kłaczki, żeby miały intensywniejszy kolor więc czekam na recenzję z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A nie lepiej troszkę rozjaśnić Joaśką? Dobrze sobie radzi z kolorem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli na końcach chcesz mieć ombre?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na gorze mam wlosy jasniejsze niz na koncach co niezbyt mi sie podoba - chce zeby sie zrownaly albo byly odrobine lasniejsze, nie musi byc to intensywne ombre

      Usuń
  15. ja czekam na efekty :) bardzo jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nigdy w zyciu nie siegne juz bo ten produkt,strasznie wysuszyl mi skore glowy ktora mnie piekla niesamowicie i kazde jej dotkniecie sprawialo mi ogromny bol...

    OdpowiedzUsuń
  17. hmm :D chyba skoczę do Rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mam go od pół roku i ten sam dylemat, poczytaj sobie na wizaz.pl i w necie - kiepskie opinie, które skutecznie spowodowały, że go odłożyłam... ale chętnie poczytam rad Dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam i jestem z niego zadowolona. Co prawda mam rozjaśniane włosy i służył mi raczej do maskowania odrostów, ale nic złego mi nie zrobił. Mała sugestia - po pierwszym użyciu susz włosy normalnie, bez zbędnego przedłużania. Pomiędzy aplikacją produktu a wysuszeniem odczekaj kilkanaście minut. Jeśli to nie przyniesie rezultatów, zawsze przy kolejnym użyciu możesz zintensyfikować działania:) Używając go zawsze robiłam maskę i olejowanie - może dzięki temu nie miałam zniszczonych włosów? Jakiś czas temu robiłam jego recenzję na blogu, ale nie będę Ci tu spamować linkami. Jeśli masz ochotę poczytać, to zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. jest taki spray rozjaśniający z Joanny, gdzieś na jakimś blogu się natknęłam kosztuje ponad 5 zł

    OdpowiedzUsuń
  21. joanna i tak chhyba efekty da takie same :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, stosuję Johna już od jakiegoś czasu, żeby podrasować trochę mój naturalny blond. Daje całkiem fajny efekt jeśli jesteś złotowłosa. Jeśli jesteś brunetką, produkt może nie poradzić sobie z intensywnym barwnikiem w Twoich puklach ;-) Ale próbuj, bo to jeden z tych produktów, który pozwala Ci stopniować intensywność efektu. Sama pisałam u siebie już jakiś czas temu recenzję, ale zapomniałam zrobić zdjęć sprzed rozpoczęcia rozjaśniania, więc teraz ciężko byłoby porównać... Buziaki i miłego stosowania!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam naturalne rude włosy, ale farbuje Garnierem na braz :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam jasny blond (farbowany) na włosach i tym cudakiem pomagam sobie na odrosty, kiedy nie mogę lub nie chcę ich tak często farbować. Trzeba stosować ostrożnie (ja używam raz lub dwa w tygodniu), żeby nie przesuszyć włosów. Działa i rozjaśnia - ja jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O, "mój" blonder! :)

    Zaczęłam go stosować dzień po trzydziestych urodzinach (listopad) - jako że nigdy nie zmieniałam koloru włosów, postanowiłam zaszaleć właśnie z tej okazji. I z wyjściowego, mysiego ciemnego blondu mam teraz piękny, jasny.

    Każdy produkt do włosów, który je rozjaśnia, niszczy - to oczywiste. Ale już to, że włosy są martwe - oczywiste dla wielu nie jest! ;)

    Moje rozjaśnianie przeszło przez wiele etapów. Zimą, która do tego procesu porą idealną nie jest, o czym nie widziałam - miałam taki miodowy odcień, który nie bardzo mi się podobał. Z wiosną stały się jaśniejsze, a teraz mam nawet pasemka, bo stosuję spray raz/ dwa w tygodniu.

    Pierwszą buteleczkę zużyłam w 2 m-ce, drugą - w cztery (włosy do ramion). Teraz kończę trzecią i jest efektem o-cza-ro-wa-na!

    Nawet ostatnio w knajpie we Wrocławiu kelner mi tłumaczył, w którą stronę jest 'lewo' - coś w tym blondzie naprawdę musi być. ;)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Wpisy mające na celu tylko i wyłącznie autopromocje blogów lub wulgaryzmy będą usuwane.