poniedziałek, 26 marca 2012

Ziaja Sopot - Krem brązujący - bursztynowa opalenizna.


Producent
: Ziaja

Produkt:
Krem brązujący - bursztynowa opalenizna.

Opis/Obietnica producenta
: "Lekki krem polecany do pielęgnacji każdego rodzaju cery szarej i zmęczonej, potrzebującej odprężenia. Krem można stosować codziennie, do uzyskania optymalnego kolorytu skóry.
Nadaje skórze delikatny odcień opalenizny bez narażania jej na szkodliwe działanie promieni słonecznych.
ekstrakt z bursztynu, witamina E, prowitamina B5 (D-panthenol)
  • Aktywnie nawilża naskórek oraz chroni przed nadmierną utratą wody.
  • Neutralizuje wolne rodniki przyspieszające proces powstawania zmarszczek.
  • Doskonale regeneruje, odżywia i wygładza naskórek.
  • Zapobiega pojawianiu się oznak zmęczenia.
Polecany do każdego rodzaju skóry potrzebującej odprężenia. Niewielką ilość kremu nanieść równomiernie na skórę, omijając brwi i nasadę włosów. Po każdej aplikacji umyć ręce. Do chwili wchłonięcia preparatu unikać kontaktu z ubraniem. Opalenizna pojawia się po 3-4 godzinach. Najlepszy efekt uzyskuje się oczyszczając skórę 1-2 razy w tygodniu peelingiem w żelu relaksującym Sopot." [źródło:strona producenta]

Skład
: aqua, caprylic/capric triglyceride, glycerin, isopropyl mirystate, cetyl alcohol, glyceryl stearate, PEG-100 stearate, dihydroxyacetone, amber (succinum) extract, juglandis regia, dimethicone, panthenol, tocopheryl acetate, parfum, benzyl alcohol, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone.

KWC - recenzja na wizaz.pl klik - 3.28/5 z 238 recenzji.

Moja recenzja

Kolor: ekri - mleczny. Po posmarowaniu nie daje od razu koloru na twarzy.

Zapach: w opakowaniu przyjemny kremowy - po paru godzinach na twarzy czujemy zapach "opiekanego kurczaka" - standardowy zapach skóry po stosowaniu produkty samoopalającego.



Formuła/Konsystencja
: kremowa o dziwo dość lekka i nietłusta. Wchłania się bardzo szybko zostawia na skórze lekką warstwę ale nie jest to tłusty film. Dobrze się rozsmarowuje. Wydajny.

Jak stosować
: stosuje tak jak zaleca producent - zazwyczaj 2 razy w tygodniu. Najpierw robię delikatny peeling po czym smaruje nim twarz i szyję omijając okolice włosów - robię to zawsze na wieczór. Jeśli chce nadawać codziennie subtelną opaleniznę mieszam dodatkowo z innym kremem - stosując go tak mam pewność że nie przesadzę z ilością i nie będę wyglądać sztucznie. Zawsze po zastosowaniu dokładnie myję ręce!

Efekt/Działanie
: jestem z niego bardzo zadowolona. Nie wysusza a wręcz nawilża. Nadaje subtelną opaleniznę którą możemy stopniować - nie zrobił mi plam na twarzy. Dość szybko schodzi co uważam akurat za plus bo nawet jeśli zbytnio się "opalimy" nie musimy długo męczyć się z takim efektem. Bałam się że mnie zapcha - produkty tego typu mają do tego tendencje - na wizażu jest wiele recenzji potwierdzających ten fakt - o dziwoooo mnie nie zapchał - gdybym stosowała codziennie mogłoby się tak stać. Jedyny minus jaki odczuwam to fakt że utlenia się w rozszerzonych porach przez co wągry mają ciemny kolor.

Opakowanie: 50ml typowe dla produktów ziaji - dość tandetne ale w ładnych kolorze.


Idealny dla: osób które chcą ożywić skórę opalenizną na wiosnę a promieniom słonecznym i solarium mówią NIE. Dla osób z ciemną karnacją może być zbyt słaby.

Gdzie kupić: łatwo dostępny wszędzie tam gdzie są produkty ziaji.

Cena: ok 7-8zł a więc tani.

Czy kupie ponownie?
: Tak - miałam już inne produkty tego typu - działały podobnie a były dużo droższe.

Ogólna ocena: Jestem z niego bardzo zadowolona choć miałam obawy że mnie zapcha albo narobi plam - nic takiego się nie stało. Produkt daje delikatną opaleniznę - dla mnie bladziocha to plus ale osoby z ciemniejszą karnacją będą musiały stosować go częściej. Używając go 2 razy w tygodniu moja cera wygląda zdrowo i jest muśnięta słońcem - nie wyglądam jak trup a z drugiej strony nie jestem zbyt "zjarana" ;) Opalenizna schodzi dość szybko ale nie jest to dla mnie minus - wole ją stopniować niż wyglądać pomarańczowo. Na chwilę obecną jest to mój ulubiony krem nadający opaleniznę - na jednym opakowaniu się nie skończy zwłaszcza że cena jest bardzoooo przystępna :)

pamiętajcie że ta recenzja jest subiektywna i Wasze odczucia odnośnie tego produktu mogą być inne. Jednocześnie mam nadzieje że będzie komuś przydatna.

23 komentarze:

  1. Używałam balsamu do ciała z tej serii i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam ten krem i także chwalę go sobie pod niebiosa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam go dawno temu i chwaliłam sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny produkt, nie używałam go jeszcze. Ja akurat z opalenizną twarzy nie mam jakiś szczególnych problemów, ale za to chętnie zastosowałabym coś takiego na moje trupioblade łydki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na lydki - na cale cialo zreszta polecam balsam z tej serii - http://smieti.blogspot.com/2011/10/ziaja-seria-sopot-balsam-brazujacy.html

      Usuń
  5. Mam chusteczki samoopalające z tej serii ale jeszcze ich nie użyłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzialam je ale jakos mnie nie skusily - zrecydowanie wole balsam :)

      Usuń
    2. no ja je wziełam w celach 'testów' zamiast chusteczki z Daxa i tak sobie leżą i leżą :D

      Usuń
  6. aż dziwi brak oleju mineralnego lubię ziaję ale ten właśnie składnik strasznie mnie zapycha, chyba się skuszę na ten kremik

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś ten krem całkiem fajny był;)

    OdpowiedzUsuń
  8. czy ja jestem jedyna, ktora kremy ziaja uczulają? zawsze po nich mam taki wysyp pryszczy ze masakra, a szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używałam nigdy a może powinnam, bo jestem blada jak ściana, w sumie to prawie przeźroczysta :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Spróbuję, wygląda naprawdę ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam i nie polubiłam... Zapychał, no i niestety przeokrutnie podkreślał moje pory :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam, raczej nie używam takich kosmetyków, nie mam bardzo jasnej karnacji więc nie potrzebuję tego typu kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś omijam balsamy brązujące i samoopalacze,nie opalam się mocno latem, nie korzystam z solarium. W tym roku na targach oglądałam opalanie natryskowe i muszę powiedzieć ,że to dobre rozwiązanie na specjalne okazje ,żeby nie wyglądać zbyt blado:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej!
    Dla mnie bardzo przydatna recenzja. ;) Mam jasną karnację i chciałabym już mieć na sobie nieco słońca. Zastanawiałam się nad tym kremem, nawet miałam już go w ręce, ale odstawiłam. Bałam się, że da sztuczny efekt, ale jak widać jest calkiem fajny. ;) Dzięki!

    Pozdrawiam,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  15. Użyłam go raz i leży. Potwornie zapchał mi pory do tego stopnia że nie mogłam sobie z tym poradzić. Zdecydowanie wolę kremik z Olay tego typu- efekty po pierwszym użyciu. Lub under20, ale ona nie daje dużej różnicy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakiś czas temu, właśnie przez Twoją 'namowę', bodajże w ulubieńcach znalazłam ten kremik, ale mnie wcale nie zachwyca. Ja w ogóle nie widzę różnicy! Fakt, karnację mam ciemną, aczkolwiek moja twarz w stosunku do reszty ciała jest bladziutka!

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedyś używałam, bardzo lubiłam, ale nie widziałam jakiegoś efektu brązującego - chociaż może już nie pamiętam... to dawno temu było ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. tanie a dobre! fajnie, że sięgasz po kosmetyki z niższych półek :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyznam, że nie mogłam znieść jego zapachu - przynajmniej w wersji do twarzy. Poza tym tak jak piszesz - sprawdzał się bardzo fajnie. Lubię też wersję balsamową tego kosmetyku, choć trzeba uważać, żeby nie barwił ciuchów.

    OdpowiedzUsuń

Wpisy mające na celu tylko i wyłącznie autopromocje blogów lub wulgaryzmy będą usuwane.