sobota, 10 października 2015

Kobiecie gadżety czyli najczęściej używane "narzędzia tortur".


















Niezbędne narzędzia "tortur" w moim domu. Tak, wiem brzmi strasznie. Obstawiam, że nie tylko u mnie takiego typu przyrządy są pomocne. Bez niektórych ciężko byłoby mi się obyć choć kiedyś nawet nie wiedziałam o ich istnieniu. 



Pilniczek.
Najbardziej lubię te w kształcie tzw banana, często korzystam z wersji "bloczek". Przy moich dość twardych i mocnych paznokciach wybieram gruboziarniste pilniczki. Nie mam mani noszenia ich ze sobą w torebce. Próbowałam przekonać się do wersji szklanych ale kompletnie się u mnie nie sprawdziły.

Piankowe separatory do malowania paznokci u stóp.
Tani a bardzo funkcjonalny gadżet! Pamiętam jak kiedyś kombinowałam z wacikami między palcami a po co? 

















Radełko.

Wiem wiem wiele z Was zaraz mi napisze, że nie wolno wycinać skórek. Robię to systematycznie w delikatny sposób i nie zauważyłam aby moje skórki znacząco ucierpiały. Nawet mój Mąż często po nie sięga pytając "Magda daj mi to dłutko do paznokci".

Temperówka.
Można temperować kredki do oczu zwykłą temperówką, ale po co, jak dostępne są specjalne. Poza kredkami o standardowej wielkości mam także, takie które są duże. Swoją kupiłam dawno temu w Rossmannie za grosze i służy mi bez zarzutu. 


















Obcinacz do paznokci.
Mam dwa rozmiary. Zazwyczaj sięgam po ten mniejszy, mam ich kilka ale tylko jeden lubi i dlatego zaznaczyłam go lakierem aby wiedzieć, że to ten. Przy dość mocnych paznokciach nie jestem w stanie ich spiłować, muszę je skracać obcinając.

Nożyczki.
Te na zdjęciu mają chyba tyle lat co ja. Od kiedy sięgam pamięcią są w moim domu. W między czasie kupowane były nowe ale niestety nie umywały się do tych. Nigdy nie były ostrzone a są jak żyleta. Lubię ich używać do obcinania paznokci u stóp.

Pęseta.
Zapomniałam o niej robiąc zdjęcia ale jest dla mnie ważna. Myślę, że to taki niezbędny gadżet w każdym domu, nie tylko do regulowania brwi.

Zalotka.

Używam jej praktycznie codziennie. Nie pamiętam gdzie kupiłam moją ale ma już swoje lata. Co jakiś czas dokupuje tylko wymienne gumki bo nic tak nie niszczy rzęs jak wyrobiona zalotka. Raz już miałam przygodę z przyciętymi rzęsami :( 























A Wy jakie kobiecie gadżetu używanie najczęściej?

22 komentarze:

  1. Ja używam prawie wszystkich, z wyjątkiem radełka - nawet nie wiedziałam, że to się tak nazywa! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko jak najbardziej przydatne i potrzebne w każdym domu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak zrobiłam sobie niewyobrażalną krzywdę radełkiem bedąc w gimnazjum. No niestety wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wycinanie skórek jest szkodliwe. Podobnie ja Ty, wycinam swoje ale teraz juz wiem ja to robić...

    OdpowiedzUsuń
  4. juz myslala ze bedzie tu cos strasznego :D
    Radelka nie uzywam, nie umiem - co ze mnie za kobieta :D

    http://my-fit-style.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  5. Peseta! I obcinaczki, nozyczek nie posiadam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę Ci tych mocnych paznokci. Moje są słabiutkie, kruchutkie, i generalnie do niczego. Ale szklane pilniczki też się u mnie nie sprawdziły. Nie rozumiem zupełnie ich popularności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zalotka tez wróciła u mnie ostatnio do łask :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zauważyłam, że mój narzeczony co chwila mi podkrada radełko, z tym że najchętniej wyciąłby sobie całe palce i non stop jest pokrwawiony :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używam prawie to samo co ty :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dłutka i separatorów nie używam, bo nie potrzebuję. Skórki wolę po prostu odsunąć, a na separatory mam za małe stopy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam też jestem zdania, że radełko jest przydatne o ile używa się go z głową :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najczęściej używam pilniczka. Byłam kiedyś fanką radełka, ale łatwo zrobić sobie nim krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Próbuję przekonać się do zalotki, ale póki co mnie skutecznie przeraża :D Może w końcu się zdecyduję za zakup, bo moim prostym rzęsom taka pomoc na pewno by się przydała. A gadżetem, po który najczęściej sięgam jest chyba patyczek do osuwania skórek i pilniczek, który drogeria Rossmann niestety wycofała... Idealny, laserowy pilnik, który jest praktycznie niezniszczalny. A zamienników póki co brak :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja sobie nie wyobrażam życia bez zalotki... w sumie bez całej reszty też nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie to może wyglądać jak narzędzia tortur!

    OdpowiedzUsuń

Wpisy mające na celu tylko i wyłącznie autopromocje blogów lub wulgaryzmy będą usuwane.