Hot Mama? oj bardzo hot! Dziś podzielę się moją opinia na temat różu The Balm Hot Mama!
Pierwsze co pomyślałam biorąc produkt do rąk - "ależ szalenie cudne opakowanie!". Róż umieszczony jest w małym kartonowym opakowaniu z lusterkiem. Zamknięcie na bardzo mocny magnes - nie ma szans aby otworzył się w kosmetyczce.
Nooo i ta Hot Mama na opakowaniu - przepiękna! Niezmiennie zachwycają mnie opakowania kosmetyków The Balm.
Kolor jest dość specyficzny! Nie jest to typowy różowy róż a połączenie różu ze złotem - taki kolor rose gold! Nie jest to mocny zdefiniowany kolor a lekki, dość jasny i zmienny w zależności od kąta patrzenia lub padania światła. Dość dobrze się rozciera zostawiając złotą poświatę.
Odrobinę się pyli - na szczęście jest go dość sporo.
Nadaje skórze zdrowy rumiany wygląd, pogłębiając go o lekki blask. Odświeża cerę ale nie będzie zbyt przyjazny dla cer nierównych, trądzikowych. Zastosowany na policzki z "problemami" uwidoczni nierówności.
Obawiałam się, że przy mojej tłustej cerze będzie wyglądał kiepsko, okazało się, że fantastycznie się u mnie sprawdza.
Odcień jest cudowny a efekt jaki możemy nim uzyskać sprawia, że sięgam po niego bardzo często. Jedyny minus jaki zauważyłam to trwałość - nie utrzymuje się na moim policzkach cały dzień - obstawiam, że przyczynia się do tego moja tłusta cera. Jest dość mały więc noszę go w swojej torebkowej kosmetyczce i raz w ciągu dnia dokładam.
Podobają się Wam takie złote róże? A może tak samo jak mnie i Wam Hot Mama! podbiła serce?






