wtorek, 19 kwietnia 2011

Maybelline - Colossal Volum' Express .Tusz do rzęs zwiększający objętość

Producent: Maybelline New York.


Oferta producenta: Colossal Volum' Express - Tusz do rzęs zwiększający objętość. Posiadam wersje normalną i wodoodporną.


Obietnica producenta: "Żel zawarty w formule maskary Colossal zwiększa objętość, wielopoziomowa szczoteczka dokładnie rozczesuje i nadaje rzęsom pożądany kształt. Żadna inna maskara nie osiągnie takiego efektu - 9 X większa objętość rzęs. Formuła Colo SSal Volum Express i opatentowana budowa szczoteczki pogrubiają rzęsy bez pozostawiania grudek."

 
Moja recenzja:

WN - wersja normalna
WW - wersja wodoodporna



Kolor:
posiadam WN i WW w kolorze glam black. Uważam że nie jest mocna czerń trochę wpada w szarość. Wypuścili wersje "Ekspres 100% black" ale jej nie miałam okazji wypróbować.

Formuła tuszu:
WN i WW mają podobną formułę jeśli chodzi o odczucie w nakładaniu na rzęsy. Ładnie się rozprowadzają choć nakładając zbyt szybko kolejne warstwy po sobie możemy uzyskać posklejane rzęsy. Nie osypują się tzn ja nakładam zawsze 2 warstwy. Możliwe że jeśli nałożymy ich więcej pod koniec dnia się nadmiar osypie. Ja nigdy nie miałam takiego problemu i pod tym względem chwale sobie te tusze. WW jest wodoodporna - faktycznie pod tym względem jest to prawda - test płaczu przeszła pozytywnie. Czy nadaje się do pływania? tego niestety nie wiem bo nie sprawdzałam.

Szczoteczka:
w WN i WW jest taka sama. Duża klasyczna szczoteczka. Lubię takie więc od razu przypadła mi do gustu. Dla krótkich rzęs może być zbyt duża. Całkiem sprawnie się nią maluje - nawet dolne rzęsy. Niestety nie rozdziela jak szczoteczki silikonowe ale nie jest zła.


 
Efekt: faktycznie pogrubia ale nie jest to efekt opisywany przez producenta. Nie zauważyłam żeby podkręcał. Odrobinę wydłuża. Pierwsza warstwa daje subtelny efekt a 2-3 już bardziej zjawiskowy. Ja jestem zadowolona z tego jak wygląda moje oko po jego użyciu.

Trwałość: jest to tusz który przypuszczalnie mógłby się osypywać. Pod tym względem ja nie mam mu nic do zarzucenia. Zużyłam wiele jego opakowań i zawsze byłam zadowolona z trwałości.

Obsługa użytkowanie:
Jeśli ktoś zawsze używał dużych szczoteczek nie będzie miał problemu w obsłudze tej maskary - jeśli nie to na początku trzeba się nauczyć nią manewrować żeby nie odbiła się na powiece.
Opakowanie dość funkcjonalne w przykuwającym wzrok kolorze. Otwór w "pojemniku" gdzie jest tusz mógłby być mniejszy - zbyt dużo tuszu jest na szczoteczce.



 
Idealny dla: osób lubiących duże szczoteczki oraz oczekujących pogrubienia rzęs.

Gdzie kupić? drogeria. allegro.

Cena
: ok 20-25 zł - nie jest jaka wygórowana cena.

Czy kupie ponownie: tak choć jak już to nową wersje "bardziej czarną".

Ogólna ocena: To jeden z tych tuszy których zużycie na moim koncie jest większe niż 1 opakowanie. Według mnie jest to bardzo dobry tusz w miarę przystępnej cenie. Ładnie pogrubia i trzyma się cały dzień. Minusem jak dla mnie jest zbyt duża ilość tuszu na szczoteczce co może je sklejać oraz fakt ze szybko wysycha. Jak jest już stary może się osypywać.


pamiętajcie że ta recenzja jest subiektywna i Wasze odczucia odnośnie tego produktu mogą być inne. Jednocześnie mam nadzieje że będzie komuś przydatna.



Czytałam wiele recenzji na jego temat i jest z nim podobnie jak z Revlonem ColorStay - sa tacy co go kochają i tacy co go nienawidzą. Ja go lubię. a Wy?





21 komentarzy:

  1. ja ta maskare z filetowym napisem wrecz ubostwiam, dla mnie jest najlepsza ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedys go mialam i oddalam kolezance bo na moich rzesach w ogole sie nie sprawdził. malowalam, malowalam i zero efektu. moze kiedys wyprobuje jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie lubię... Sklejał, osypywał się... Więcej nie kupię, zdecydowanie pozostaję wierna tuszom Bourjois i Max Factora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ogólnie uwielbiam tusze maybelline. Miałam i colossala a teraz mam falses i jestem znich mega zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię ten tusz, chociaż na początku miałam niemały kłopot ze szczotą :) upaprana powieka była rzeczą normalną. teraz miałam kilka tuszy i standardowych, cienkich szczoteczkach i trochę boję się powrotu do tego grubaska... sam tusz dawał bardzo fajny efekt i jak pisałaś jest na pewno wart uwagi i polecenia.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do Collosala to nigdy nie miałam okazji go zakupić. Jednak kiedyś podczas wypadu nad jezioro pożyczałam od kuzynki. Po prostu zapomniałam swojego wodoodpornego :). I tak miałam okazję poznać się z WW - i w przeciwieństwie do Ciebie - testowałam go w wodzie, a może i podczas gorzkich łez też :P. I co powiem? W wodzie? REWELACJA!! Byłam wniebowzięta. Trzyma się idealnie, nie spływa, rzęsy nadal są "pomalowane" choć może troszkę bardziej sklejone? Ale to chyba "normalne" w takich warunkach. Fakt - dla mnie zwolenniczki typowo silikonowych szczoteczek (pokochałam od razu telescopic srebrny!) było to wyzwanie...
    Jednak ja na dłużej związałam się z Maybelline New York The Falsies Volum Express i mogę szczerze polecieć. Choć efekt podobny chyba jak w Collosalu, może ciut bardziej podkręcone. Za taką cenę jak najbardziej na plus, dlatego skusiłam się na wersję Drama black - faktycznie mega mocna czerń i efekt równie bardzo dobry.
    Jednak... mimo wszystko ciągnie mnie do silikonu:P dlatego teraz jest VML, później planuję porównanie z one by one, a następnie powrócę... albo do VML albo do Telescopic'a srebrnego, chyba że (a też jest taka możliwość) one by on pobije je na łopatki :P

    Przepraszam za te wypociny :P kolejny raz wielki pokłon w Twą stronę za mega ciekawy wpis :*

    cysiaa

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię :) również zużyłam kilka opakowań

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba też się skuszę na tę maskarę, już były przymiarki do kupna ale w rezultacie kupiłam inną. Obecnie mam tą w fioletowym opakowaniu i jest całkiem przyzwoita. Wrzucę za niedługo jej recenzje na bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze, nie miałam, a widzę, że każdy poleca, no cóż może jak skończę max factora to zabiorę się za tą mascare :)

    OdpowiedzUsuń
  10. też używalam kiedyś tego tuszu a potem przerzuciłam się na nowszą /różową/ wersję i wydała mi się lepsza dlatego to jej kolejne opakowanie zakupiłam. jednak ten tusz wspominam bardzo dobrze i na pewno kiedyś do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. rzeczywiście szczotą trudno się operuje ze względu na jej gabaryty, ale ten tusz to mimo wszystko mój namber łan :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ja firmy maybelline nie lubię.. szybciej się schycha niż np rimmel. A obecnie używam tuszu Sexy Curves ..
    zapraszam do mnie
    http://miaugosia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. U Ciebie wyglada swietnie. A ja nigdy nie mialam tego tuszu choc to taki kultowy kosmetyk chyba juz troche:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chodzi mi ten tusz po głowie od jakiegoś czasu i tu proszę - solidna recenzja na zawołanie:) Chyba się zdecyduję na tą wersję 100% black, o której wspomniałaś, a nie miałam pojęcia o jej istnieniu do momentu przeczytania tej notki;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja szczerze bardzo nie lubię tego tuszu, zniekształca mi rzęsy. Zapraszam do mnie:
    nicolemlotkwoska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja szczerze mówiąc nie lubię tego tuszu. Efekt na moich rzęsach jest bardzo słaby. Prawie nie pogrubia, skleja się itd.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie niestety,ale sie nie sprawdzil...Obie wersje "schodzily" z rzes po godzinie. Kruszyl sie i osypywal na policzki.
    Dodam,ze tusze prosto z drogerii-zapakowane (blister),wiec nie ma mowy,zeby byly stare.

    OdpowiedzUsuń
  18. @xbebe18 tak wiem ze u Was sa pakowane - co uwazam za ogromny plus . u nas ktos odkreci - nie kupi - a pozniej trafia sie wyschnieta sztuka :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja kupuję na allegro i raczej zawsze są pakowane, tusz jest moim zdecydowanym numerem jeden :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój ukochany tusz,szczególnie w wersji wodoodpornej.

    OdpowiedzUsuń

Wpisy mające na celu tylko i wyłącznie autopromocje blogów lub wulgaryzmy będą usuwane.