Kolorowe produkty do ust u Śmieti? anooo tak chociaż nie lubię kolorowych ust. Te z Was które śledzą moje blogowe poczynania wiedzą, że nie lubię pomadek - wolę produkty pielęgnacyjne. Dlaczego? po pierwsze źle się czuję w ciemnych albo ostrych kolorach, wolę podkreślać oko niż usta a po drugie mam wadę zgryzu której mimo noszenia aparatu na zębach nie udało się do końca skorygować. Mam proste ale wystające zęby przez co większość kolorowych pomadek prędzej czy później się na nich odbija. Mając tego świadomość staram unikać się intensywnych kolorów, a jeśli już je mam nie umiem normalnie mówić bojąc się, że mam już coś na zębach - nie chcąc komplikować sobie życia nie kupuje nic co daje znaczący odcień ustom.
Większość produktów które Wam pokaże dostałam albo do testów albo w prezencie. Sama raczej nie jestem maniaczką malowania ust i w moim zbiorze makijażowym nie ma tony błyszczyków czy pomadek. Jeśli już coś kupuję wybieram raczej naturalne i transparentne odcienie.
Błyszczyki
Nie jestem wielką fanką błyszczyków bo nie lubię gdy coś klei mi się na ustach zwłaszcza, że zazwyczaj mam rozpuszczone włosy.
Manhattan - soft mat 95G
Lubię jego kolor bo sprawią, że moje usta wydają się większe. Jedyne co mi przeszkadza to fakt wysuszenia jaki daje. Kupiłam go spontanicznie ale był to dobry zakup.
Joko J92
To błyszczyk który dostałam do testów i od razu podbił moje serce. Nie ma drobinek co nie często się zdarza. Usta błyszczą się po nim niczym tafla wody. Plusem jest aplikator który bardzo lubię.
IsaDora 01 Almond.
To kolejny błyszczyk który otrzymałam do testów. Szalenie podoba mi się efekt jaki daleje bo powiększa usta - zwłaszcza moją górną wargę które nie jest zbyt duża w porównaniu z dolą. Ma w sobie lekkie drobinki które niestety zostają później na ustach. Podoba mi się jego gęsta formuła.
My secret fashion 205
Dostałam go dość dawno w ramach współpracy z drogerią Natura i wiedziałam, że się u mnie sprawdzi. Uwielbiam lekkie złoto na ustach - sprawia, że usta są większe a moja cera bardziej promienna. Jedyny minus to dość mały aplikator.
Pomadki
Cieszę się, że na rynku jest coraz więcej pomadko-błyszczyków/masełek nadają one delikatny kolor ale nie są klejące jak typowe błyszczyki co jest dla mnie ogromnym plusem.
Maybelline Color Whispers 620 bare to be bold
To zakup spontaniczny a, że nie kosztowałam dużo postanowiłam kupić ją w ciemno po zastosowaniu na dłoni. Na chwilę obecną używam jej codziennie.
Daje bardzo delikatny kolor i w konsystencji jest jak masełko. Nie topi się jak celia i mimo upałów cały czas ma zwartą formę. Zbiera się odrobinę w zagłębieniach na ustach ale na szczęście nie jest to aż tak widoczne. Myślę nad zakupem kolejnego koloru zwłaszcza, że nie kosztuje aż tak dużo [ok 22zł].
Revlon 045 cotton candy
Cudo które dostałam od
Pauliny xbebe18 :* już po pierwszym zastosowaniu wiedziałam, że pokocham ten produkt!
Nie daje landrynkowego koloru ale subtelnie różowi usta dając złotawy odcień który lubię. Nie mam jej już zbyt wiele więc używam oszczędnie.
Celia nude 605
Kupiła ją na fali popularności nudowych pomadek Celi. Pamiętam, że miałam problem aby ją zdobyć więc byłam niezwykle podekscytowana gdy w końcu ją kupiłam.
Uwielbiam efekt jaki dale a także to, że fantastycznie się rozsmarowuje. Niestety ma ogromny minus - topi się w łatwo można ją złamać :(
Jak widzicie nie szaleję z kolorami na ustach ale lubię nadawać im delikatny naturalny kolor powiększający moje usta.
Macie swoje ulubione pomadki? wolicie intensywne kolory czy tak jak ja wolicie delikatny efekt? Jeśli znacie pomadki które mogłyby mnie zaciekawić koniecznie dajcie znać!