Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aqua brow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aqua brow. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca i sierpnia.


 Jutro już wrzesień - zaraz po maju mój ulubiony miesiąc. Nie nie nie o tym dziś - nie będzie też narzekania, że lato się kończy, wakacje mijają bezpowrotnie a sandały idą w odstawkę. Dziś o ulubieńcach lipca i sierpnia.

Długo myślałam nad tym co mnie zachwycało i okazało się, że nie ma tego dużo. Ogromny wpływ miało na to dość ciepłe lato - ograniczyłam ilość kolorówki a nawet pielęgnacji. O tych używanych od dłuższego czasu nie będę pisać, bo wciąż musiałabym się powtarzać. 



Z niekosmetycznych rzeczy należy wspomnieć o uwielbianym przeze mnie od dłuższego czasu zegarku - kupiłam go  jakiś czas temu przez internet za grosze - góra 30zł. Uwielbiam go, jednak nie jest idealny - po krótkim czasie przestał chodzić i u mnie zawsze jest 6:50 ;) Noszę go namiętnie bo mnie nie uczula i wygląda bardzo ciekawie.


Będąc u Agaty - klik kupiłam w Reserved bransoletkę, która widzicie na zdjęciu wyżej. Tak świetnie mi się nosiła, że kupiłam kolejną tylko w ciemnym kolorze. Bardziej lubię wersje jasną :) Co ważne - także mnie nie uczulają!
 

Teraz czas zacząć typowych kosmetycznych ulubieńców!


Nie szalałam z lakierami - na początku lipca przeżywałam fascynacje lakierami Essie, później rozsądek dał o sobie znać - posłuchałam wewnętrznego głosu mówiącego "Magda masz tyyyyle lakierów - czas przystopować!!". Kupiłam 403 Oragazm Rimmela z serii Rita Ora "małpując" go od koleżanki z pracy. Spodobał mi się na tyle, że wciąż gości na moich stopach. Powróciłam do lubianego wcześniej Lovely Snow Dust nr1 z zimowej limitowanki i pięknej niebieskości nr 515 z Miss Sporty. Nakładałam także ukochane kropki i biały top GR Carnival 01 ale robię to już tak często, że czytające mnie osoby wiedzą o tym dobrze :)



Od kiedy używam Foreo Luna zrezygnować musiałam z peelingujących żeli do mycia twarzy.  W kosmetycznych zapasach odkryłam otrzymany jakiś czas temu żel kojący zaczerwienienia od Pharmaceris. Produkt okazał się strzałem w 10tke! Dozuję małą kroplę na Foreo Lunę i myję twarz - zużycie minimalne a używam codziennie prawie 2 miesiące!



Gadżetem kosmetycznych, który zachwyca mnie od pewnego czasu jest Foreo Luna Mini. Dostałam ją do testów i odmieniła moją rutynę pielęgnacyjną a także poprawiła stan cery. Nie będę się rozpisywała na jej temat bo niebawem pojawi się pełna recenzja, jeśli jednak macie sporo gotówki - niestety nie jest to rzecz tania - warto kupić to niepozorne cudo.


Rozświetlający korektor BB od Bell kupowałam bardziej z chęci przetestowania niż rzeczywistej potrzeby posiadania. Lubię korektory Bell mimo, że lekko ciemnieją. Na ten skusiłam się, aby wyrównać koloryt skóry pod oczami, nie mniej jednak było dla mnie ważne nawilżenie a także filtr - ten produkt ma spf 15. Sprawdza się bardzo dobrze - nie wykluczam więc, że kupię go ponownie.


O Aqua Brow MUFE pisałam całkiem niedawno - jest to moje odkrycie tego roku i wielkie uwielbienie. Używam koloru 25.

 
Cookies & Cream to nowa limitowanka Essence w której skład wchodzą 3 niesamowite cienie do powiek. Niestety udało mi się zdobyć tylko kolor nr3 o ciekawej nazwie "last night a cookie saved my life!". Konsystencje ma fenomenalną - żałuję bardzo, że dwa pozostałe kolory były już wykupione :(


W letnie dni stawiałam na nawilżanie ust, zawsze w torebce nosiłam soczyście pachnącą pomadkę ochronna NIVEA friuty shine o zapachu arbuza - bardziej jednak pachnie ona melonem. Podkreśla naturalny kolor ust lekko go pogłębiając.


Nie wiem co mi się odmieniło, od pewnego czasu sięgam po antyperspiranty w spray'u i nie myślę nad powrotem do wersji "kulkowych". Nie znalazłam ideału - sięgam głównie po te które nie zostawiają białych plam. Tym razem zdecydowałam się na Adidasa Pro Clear cool & care bo był akurat na promocji w Rossmannie :P  Jeśli macie jakieś sprawdzone antyperspiranty w spray'u które: 1. dobrze chronią przed nieprzyjemnym zapachem; 2. szybko wysychają; 3. nie zmieniają się w biały proszek; 4. nadają się do czarnych ubrać - podzielcie się bo takowego szukam!


Isane Med Wellness Dusche dostałam w jednej z paczek od Rossmanna, żel dość długo leżał w szafce. Skończyłam żel LPM który widzicie niżej i postanowiłam spróbować właśnie tego. Okazał się bardzo dobrym produktem o delikatnym zapachu i żelowej konsystencji.


Pewnie nie dziwi Was w moim zestawieniu żel
Le Petit Marseillais, tym razem zużyłam wersję Miód Lawendowy i o dziwo - jestem córka pszczelarza, która nie lubi miodu - bardzo przypadł mi do gustu.


Długo nie doceniałam żelu arnikowego w wersji forte. Mam wiele produktów Floslek które używam co jakiś czas, rzadko mi się jednak zdarza aby być systematyczną.  Ten produkt odkryłam na nowo i pokochałam całym sercem. Używam go codziennie pod oczy - świetnie się sprawdza pod makijaż - korektor się na nim nie waży.



To było na tyle jeśli chodzi o ulubieńców lipca i sierpnia - podzielcie się swoimi ulubionymi produktami - jeśli macie jakieś pytania dotyczące wyżej wymienionych - pytajcie śmiało, a może któryś z tych produktów jest także i Waszym ulubieńcem??

wtorek, 19 sierpnia 2014

Nigdy nie mów "nigdy" bo kobieta przecież zmienną jest!



Pewnie wiele z Was powtarzało sobie czasem pod nosem "tego nigdy przenigdy nie włożę... cooo taki kolor ust? absolutnie nie!" a później okazywało się, że jednak to był dobry wybór, może nie do końca "wasz" a jednak sprawiał, że dobrze wyglądacie.

Pamiętam jak w czasach liceum nosiłam glany i mówiłam - "buty na obcasie - nieee nigdyyy!!" a teraz przeważnie za wysokimi się rozglądam. No i pamiętna czarna kreska na linii wodnej - która z Was nie wyobrażała sobie bez niej makijażu? Czas jednak sprawia, że nasze gusta się zmieniają i po części ma na to wpływ moda na dany produkt czy trendy, a po części my same chcemy siebie odmienić albo widzieć trochę inaczej. Czasem też mamy ochotę kupić droższy produkt, jednak zastanawiamy się czy pieniądze jakie wydamy będą przekładały się na jakość. Sama mam pewne przyzwyczajenia, które ciężko mi zmieniać... alee... od pewnego czasu zauważyłam, że zmiany mogą być korzystne :)


Jak wprowadzać zmiany tak aby nie obciążać konta i być zadowoloną z zakupów?
  • zastanów się co chciałabyś kupić ale nie kupuj tego od razu! jeśli wrócisz do domu i pomyślisz "mogłam to jednak kupić" to znak, że zakup jest przemyślany.
  • sprawdzaj kolory w internecie - przeglądaj blogi - producenci często nie odwzorowują dobrze kolorów w reklamach.
  • poproś o próbkę/odlewkę w drogerii- masz do tego święte prawo!
  • sprawdź kolor u przyjaciółki - to bardziej higieniczne niż macany przez wszystkich tester w sklepie.

Często przeglądam kosmetyczki koleżanek - dzięki temu odkrywam nowe kosmetyki, których zakupu później nie żałuję! Aaaa żeby nie być gołosłowną dziś przedstawię Wam taką moją trójkę, której na pewno nie kupiłabym gdybym nie miała z nią wcześniej styczności!!




Cień MAC
- wiele pozytywnych recenzji sprawiało "tak muszę je mieć tylko ta cena... :(" Po pewnym czasie nie miałam już parcia na markę, a nawet uważałam, że jest wiele produktów, które są identyczne a kosztują duuużo mniej. W dalszym ciągu nie jestem "macowym frikiem" i nie kupuję jak oszalała kolejnych cieni. Zmieniłam jednak trochę nastawienie i uważam, że warto zainwestować w cień, który będę używała często. Dzięki Asi [http://pieknoscdnia.blogspot.com/] poznałam cienie tej marki - od niej dostałam pierwszy  
cień a drugi zakupiłam już sama. Wychodząc z Mac'a myślałam "wariatko wydałaś na mały cień prawie 80zł!!" a dziś używam go każdego dnia! Znalazłam wiele odpowiedników Naked Lunch jeśli chodzi o kolor - natomiast stawiam także na jakość, a w tym przypadku nie znalazłam nic, czym mogłabym ten cień zastąpić.




Farbka do brwi MUFE Aqua Brow - w pewnym momencie myślałam, że wyskoczy mi z lodówki niczym Chodakowska ;) - wszyscy o niej pisali. Ciekawił mnie ten produkt, ale nie na tyle, żeby rozważać jego zakup. Brwi wypełniałam sprawdzonym cieniem z Catrice, więc nie potrzebowałam zmian. Pojechałam na weekend do Agaty [http://www.agatabielecka.pl/] i jak na złość tam zauroczyłam się tym produktem. Jak tylko Ją [mam na myśli Agatę] zobaczyłam pomyślałam "wow jakie ma mega cudne brwi!!", a od kiedy pamiętam zawsze na nie psioczyła. Nie mogłam się na nie napatrzeć - na dodatek wyglądały mega naturalnie! Mam 2 kolory linerów Vipery [recenzja] które bardzo lubię jednak mają zbyt rudawy odcień i widać, że brwi są dorysowane/wypełnione. Zależy mi na tym aby ktoś pomyślał " ładne brwi niż ładnie zrobione". U Agaty miałam okazję przetestować dwa odcienie - były dla mnie jednak za ciemne. Przeszłyśmy się do Sephory - dostałam próbkę koloru 25. Używałam go namiętnie przez ponad tydzień w najgorsze upały i trzymał się cały dzień, przetrwał nawet Przystanek Woodstock! Nie kupiłam go ze względu na trwałość a na kolor! jest idealny! Wygląda bardzo naturalnie i daje delikatny efekt. Jeśli się zastanawiacie nad kupnem Aqua Brow - wybierzcie się do Sephory po próbkę!




"Kolorowe usta? ja? ja i kolorowe usta? nieeee"
a jednak tak! W zbiorach mojej kolorówki próżno szukać pomadek, szczególnie tych w mocnych kolorach. Zawsze wydawało mi się, że w mocnych ustach wyglądam źle, obawa przed czerwonymi od szminki zębami także robiła swoje. Zawsze zachwycały mnie kobiety które malują mocno usta - uwielbiam Atqe [http://www.atqabeauty.com/] czy Ole [prowadziła bloga belleoleum.com]  w mocnej czerwieni. Pojawiały się także obawy odnośnie trwałości i częstych poprawek. Zaczęłam coraz częściej myśleć o kolorowych ustach po rozmowie z Basią http://www.callmeblondieee.pl/] która zawsze ma je w nienagannym stanie. 


Nie skusiłam się od razu - znając siebie wiedziałam, że kupię w porywie euforii a później będzie leżeć w szufladzie. Jak co roku na woodstock przyjechali do nas znajomi a z nimi kosmetyczka z dwiema pomadkami Rimmela w intensywnych kolorach. Postanowiłam wypróbować na sobie... i ... postanowiłam "muszę kupić" - na dodatek pomadki były mega kremowe a nie jak większość - przesuszające. Jak wyglądałam w tej czerwieni - klik - foto na instagramie. Zbliżał się ślub i wesele znajomych - zdecydowałam, że dla odmiany postawie na usta! "Wyszłam do ludzi" Rimmel 660 - In love with ginger na ustach! I teraz myślę nad kupnem kolejnych kolorów - znacie może takie czerwienie , które będą bardziej trwałe?


Macie takie produkty bądź marki do których przeknałyście się czy też poznałyście po czasie a teraz nie wyobrażacie sobie bez nich życia? Podzielcie się - może i ja się na nie skuszę! :)