Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca i sierpnia.


 Jutro już wrzesień - zaraz po maju mój ulubiony miesiąc. Nie nie nie o tym dziś - nie będzie też narzekania, że lato się kończy, wakacje mijają bezpowrotnie a sandały idą w odstawkę. Dziś o ulubieńcach lipca i sierpnia.

Długo myślałam nad tym co mnie zachwycało i okazało się, że nie ma tego dużo. Ogromny wpływ miało na to dość ciepłe lato - ograniczyłam ilość kolorówki a nawet pielęgnacji. O tych używanych od dłuższego czasu nie będę pisać, bo wciąż musiałabym się powtarzać. 



Z niekosmetycznych rzeczy należy wspomnieć o uwielbianym przeze mnie od dłuższego czasu zegarku - kupiłam go  jakiś czas temu przez internet za grosze - góra 30zł. Uwielbiam go, jednak nie jest idealny - po krótkim czasie przestał chodzić i u mnie zawsze jest 6:50 ;) Noszę go namiętnie bo mnie nie uczula i wygląda bardzo ciekawie.


Będąc u Agaty - klik kupiłam w Reserved bransoletkę, która widzicie na zdjęciu wyżej. Tak świetnie mi się nosiła, że kupiłam kolejną tylko w ciemnym kolorze. Bardziej lubię wersje jasną :) Co ważne - także mnie nie uczulają!
 

Teraz czas zacząć typowych kosmetycznych ulubieńców!


Nie szalałam z lakierami - na początku lipca przeżywałam fascynacje lakierami Essie, później rozsądek dał o sobie znać - posłuchałam wewnętrznego głosu mówiącego "Magda masz tyyyyle lakierów - czas przystopować!!". Kupiłam 403 Oragazm Rimmela z serii Rita Ora "małpując" go od koleżanki z pracy. Spodobał mi się na tyle, że wciąż gości na moich stopach. Powróciłam do lubianego wcześniej Lovely Snow Dust nr1 z zimowej limitowanki i pięknej niebieskości nr 515 z Miss Sporty. Nakładałam także ukochane kropki i biały top GR Carnival 01 ale robię to już tak często, że czytające mnie osoby wiedzą o tym dobrze :)



Od kiedy używam Foreo Luna zrezygnować musiałam z peelingujących żeli do mycia twarzy.  W kosmetycznych zapasach odkryłam otrzymany jakiś czas temu żel kojący zaczerwienienia od Pharmaceris. Produkt okazał się strzałem w 10tke! Dozuję małą kroplę na Foreo Lunę i myję twarz - zużycie minimalne a używam codziennie prawie 2 miesiące!



Gadżetem kosmetycznych, który zachwyca mnie od pewnego czasu jest Foreo Luna Mini. Dostałam ją do testów i odmieniła moją rutynę pielęgnacyjną a także poprawiła stan cery. Nie będę się rozpisywała na jej temat bo niebawem pojawi się pełna recenzja, jeśli jednak macie sporo gotówki - niestety nie jest to rzecz tania - warto kupić to niepozorne cudo.


Rozświetlający korektor BB od Bell kupowałam bardziej z chęci przetestowania niż rzeczywistej potrzeby posiadania. Lubię korektory Bell mimo, że lekko ciemnieją. Na ten skusiłam się, aby wyrównać koloryt skóry pod oczami, nie mniej jednak było dla mnie ważne nawilżenie a także filtr - ten produkt ma spf 15. Sprawdza się bardzo dobrze - nie wykluczam więc, że kupię go ponownie.


O Aqua Brow MUFE pisałam całkiem niedawno - jest to moje odkrycie tego roku i wielkie uwielbienie. Używam koloru 25.

 
Cookies & Cream to nowa limitowanka Essence w której skład wchodzą 3 niesamowite cienie do powiek. Niestety udało mi się zdobyć tylko kolor nr3 o ciekawej nazwie "last night a cookie saved my life!". Konsystencje ma fenomenalną - żałuję bardzo, że dwa pozostałe kolory były już wykupione :(


W letnie dni stawiałam na nawilżanie ust, zawsze w torebce nosiłam soczyście pachnącą pomadkę ochronna NIVEA friuty shine o zapachu arbuza - bardziej jednak pachnie ona melonem. Podkreśla naturalny kolor ust lekko go pogłębiając.


Nie wiem co mi się odmieniło, od pewnego czasu sięgam po antyperspiranty w spray'u i nie myślę nad powrotem do wersji "kulkowych". Nie znalazłam ideału - sięgam głównie po te które nie zostawiają białych plam. Tym razem zdecydowałam się na Adidasa Pro Clear cool & care bo był akurat na promocji w Rossmannie :P  Jeśli macie jakieś sprawdzone antyperspiranty w spray'u które: 1. dobrze chronią przed nieprzyjemnym zapachem; 2. szybko wysychają; 3. nie zmieniają się w biały proszek; 4. nadają się do czarnych ubrać - podzielcie się bo takowego szukam!


Isane Med Wellness Dusche dostałam w jednej z paczek od Rossmanna, żel dość długo leżał w szafce. Skończyłam żel LPM który widzicie niżej i postanowiłam spróbować właśnie tego. Okazał się bardzo dobrym produktem o delikatnym zapachu i żelowej konsystencji.


Pewnie nie dziwi Was w moim zestawieniu żel
Le Petit Marseillais, tym razem zużyłam wersję Miód Lawendowy i o dziwo - jestem córka pszczelarza, która nie lubi miodu - bardzo przypadł mi do gustu.


Długo nie doceniałam żelu arnikowego w wersji forte. Mam wiele produktów Floslek które używam co jakiś czas, rzadko mi się jednak zdarza aby być systematyczną.  Ten produkt odkryłam na nowo i pokochałam całym sercem. Używam go codziennie pod oczy - świetnie się sprawdza pod makijaż - korektor się na nim nie waży.



To było na tyle jeśli chodzi o ulubieńców lipca i sierpnia - podzielcie się swoimi ulubionymi produktami - jeśli macie jakieś pytania dotyczące wyżej wymienionych - pytajcie śmiało, a może któryś z tych produktów jest także i Waszym ulubieńcem??

poniedziałek, 30 lipca 2012

Kosmetyczny poniedziałek czyli wizyta w drogeriach!


Jestem na upragnionym urlopie ale w tzw biegu czy też rozjazdach. Dziś zawitałam do Gorzowa na spotkanie z koleżankę która w kolejną sobotę wychodzi za mąż - będę jej fotografem więc trzeba było ustalić wszystkie szczegóły. Przy okazji spotkania zaliczyłam wszystkie możliwe drogerie oraz stoiska kosmetyczne i.... i kupiłam tylko 3 rzeczy [w Naturze do której nie mam w moim mieście dostępu]. W Inglocie kolorowo ale obsługa typu "Boże czemu mnie ukarałeś tą pracą" nie zachęca do dłuższej wizyty. W Yves rocher powąchałam mgiełki/zapachy do ciała ale też bez szału. Rossmanna mam u siebie wiec tam też nie było nic po co musiałabym wejść i kupić.

Wizyta w Naturze nie "obrodziła" mega zdobyczami ale wiedziałam po co wchodzę - nie były to spontaniczne zakupy. Najbardziej oko cieszyły cienie ale mam wszystkie odcienie jaki są mi potrzebne więc nie skusiłam się na nic nowego.


Essence - pęseta. Cena 8,99zł.


Już wcześniej miałam ją zamiar kupić ale akurat gdy byłam w Naturze nie było jej na stanie :( Nareszcie ją mam i przyznam że jest całkiem fajna i do tego dobrze wykonana:)


Essence - color & go - 72 time for romance i 78 blue addicted. Cena 3,99 szt

Te dwa kolor już dawno chodziły mi po głowie, zwłaszcza ten niebieski - no i nareszcie je mam :)


A jutro jadę do Szczecina spotkać się z Agatą czyli Agu z bloga kosmetyczka-agaty.blogspot.com - cieszę się strasznie bo już raz miałyście okazje się spotkać jesienią. Ciekawe czy to spotkanie zaowocuje nowymi kosmetycznymi zdobyczami ;))


W moim mieście coraz więcej ludzi - już za dni parę Przystanek Woodstock - może ktoś z Was ma zamiar do Kostrzyna zawitać?

czwartek, 5 kwietnia 2012

Paznokciowy looook - granat + złoto.



Jak wiecie od pewnego czasu lubię kolor na paznokciach - ostatnio dość często zmieniam "ubrania" na tej części ciała ;) Dziś postanowiłam się z Wami podzielić tym co obecnie na moich dłoniach gości. Lakier brokatowy z essence zawładnął moim sercem!




Co użyłam?


- Golden Rose - 121
- Essence - 67 make it golden




Szalenie mi się takie połączenie kolorów a także sam efekt podoba. Granatowe tło i złota poświata z dużym brokatem z tym samym kolorze wygląda zjawiskowo.


A Wam jak podoba się taki efekt?

pozdrawiam Smieti :)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Inglotowe i Naturowe zdobycze kosmetyczne.



Pisałam w podsumowaniu kosmetycznym marca [ulubieńcy marca] że wybieram się na spotkanie z koleżanką a przy okazji zawitam do galerii w której jest Inglot i Natura. W moim mieście produkty essence, catrice czy inglota niestety nie są do zdobycia :(

Od dawna "chodziły za mną" pewne produkty i czekałam tylko kiedy nadarzy się okazja żeby je w końcu dostać - na allegro nie chciałam zamawiać a angażować w tak drobne zakupy znajomych nie miałam serca.


Inglot - grzebyczek do rozczesywania rzęs - cena 16zł [jeśli zrobimy w Inglocie zakupy za min 30zł dostaniemy go za 8zł].

 

Od dawna był na mojej zakupowej liście - z tego co wiem już go wycofują i wprowadzają cały plastikowy. Ostatnim rzutem na taśmę udało mi się go dostać. Na zdjęciu jest już po użyciu więc nie jest zbyt czysty ;) Kupiłam go za pełną cenę - nie miałam czasu szukać i kupować coś na siłę tylko żeby uzbierać 30zł.


Inglot - 394 pearl -
cena 20zł.


Cudny perłowy kolor idelany do rozświetlania wewnętrznego kącika oka i pod łuk brwiowy! Jest to mleczno żólty odcień bieli - tak wygląda w opakowaniu - na palcu i na skórze wygląda jak ładny perłowy biały bez zimnych tonów. Zastanawiałam się miedzy nim a perłą wpadającą w niebieski - cieszę się że wybrałam właśnie ten odcień! :)

 
Essence 67 make it golden i 38 choose me! cena: 5,49 zł/szt.


Ten złoty marzył mi się bardzo - zwłaszcza że wiele blogerek pokazywało go na swoich paznokciach. Nareszcie go dorwałam!! Niebieski był zakupem spontanicznym - bardzo podobał mi się w opakowaniu - mam dziś pomalowane nim paznokcie i już nie podoba mi się tak bardzo. Na dodatek okazało się że pół pędzelka ma o połowe krótsze włosie :( będe musiała dłuższą połowę uciąc żeby pędzelek był równy - poszłabym go zareklamować ale więcej wydam na pociąg.


Catrice - Eyebrow set - cena 15,99zł.


Jechałam z zamiarem kupienia paletki essence która mam i lubię. Jasny cień już jest na wykończeniu a ciemny używam tylko na końce brwi. Już miałam go w koszyku gdy zobaczyłam paletkę do brwi z catrice! Odcienie chłodniejsze - co dla mnie jest na plus bo brwi nie wyglądają rudo. W zestawie mini pęseta z pędzelko-szczoteczką - których zapewne nie będę używać ;)


Catrice - Absolute eye colour nr 070 mr. Copper's Fields. Cena 11,99zł.


Jasny złoty kolor - zakup spontaniczny - nie daje mocnego koloru na powiece ale cień+kreska czarnym cieniem i mamy naturalny makijaż na codzień.


Catrice - Absolute eye colour nr 410 C'mon Chameleon! Cena 11,99zł.



Zakup tego cienia chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem - cudny poprostu cudny! nareszcie go mam!! :))


Gdybym miała więcej czasu... i funduszy pewnie znalazłoby się tutaj duuuużo duuużo więcej kosmtyków. Starałam się nie wkładać do koszyka rzeczy które zdrowy rozsądek uznawał za zbędne albo takie które użyję raz i pójdą w odstawkę. Co nie zmienia faktu ze w Inglocie najchętniej kupiłabym wszystkie cienie... no prawie wszystkie ;)

Życzę pogodnego dnia - nie dajcie się "wpuścić w maliny" dziś Prima Aprilis ;)

Smieti :*

piątek, 2 września 2011

Essence - lakiery color & go


Tym razem szybka recenzja lakierów essence która mam dzięki swojemu zapominalstwu tzn dostałam do przetestowania od Natalii ale zapomniałam jej oddać - Natalia wyjechała i lakiery dalej są u mnie.

Producent:
Essence

Produkt:
lakiery color & go.

Opis/Obietnica producenta: "Lakier do panokci, który według producenta zapewnia gładkie pociągnięcia pędzelkiem, łatwą aplikację i szybkie wysychanie." [źródło:wizaz.pl]

KWC
- recenzja na wizażu - [Klik]

Moja recenzja


Podzielę ją na 2 części - mimo że produkty z tej samej firmy wg mnie recenzje każdego z nich powinnam zrobić osobno.

22 What do U think?


Kolor
: ni to pomarańcz ni łosoś ni róż ni koral - ciężki do zdefiniowania i opisania. Ma w sobie ogromną ilość złotych drobinek - nie jest to jednak brokat.

Formuła/Konsystencja:
średni gęsta - nie wiem jak długo Natalia je miała ale formuła całkiem ok. Dobrze się rozprowadzała. Niestety nie ma w przypadku tego lakieru efektu szybkiego schnięcia wg mnie wysychał bardzo długo.


Efekt/Działanie:
trzeba położyć 2 warstwy żeby kolor ładnie się wyrównał. Lakier ma w sobie złote drobinki która widoczne są w momencie gdy mocno się przyjrzymy. Sam kolor jest dość ciekawy i w sam raz na lato :)

Trwałość
: coś pomiędzy średnia a kiepska - dość szybko zaczął mi odpryskiwać.


Użytkowanie/Opakowanie:
opakowanie małe poręczne - mam pewność że zużyje produkt do końca. Pędzelek dość mały i aplikacja nim nie jest super rewelacyjna ale źle nie jest ;)

Cena: 5,5zł a więc znośna.

Czy bym go kupiła: tak - ładny kolor na czasie w przystępnej cenie.


Ogólna ocena:
daje ładny efekt na paznokciach - kolor bardzo na czasie. Czuć jednak że jest to produkt z niższej półki - jak dla mnie ma zbyt mały pędzelek, dość długo schnie i szybko odpryskuje. Jednak biorąc po uwagę cenę jestem mu w stanie to wybaczyć ;)


53 You belong to me

Kolor:
jasny niebieski wpadający w miętę.

Formuła/Konsystencja: dość gęsta - zauważyłam że ten kolor bardzo szybko gęstnieje nie zależnie od marki. W tym przypadku jest to samo. Trzeba uważać przy rozprowadzaniu. Maaasakrycznie długo schnie :(

  
Efekt/Działanie: mam mieszane uczucia - z jednak strony bardzo mi się podoba a z drugiej wygląda kiczowato. Musimy go uważnie rozprowadzać. Ma mocny pigment i krycie więc wystarcza jedna warstwa.

Trwałość:
szybkooo odpryskuje.


Opakowanie/Użytkowanie: jak wyżej przy recenzji wcześniejszego koloru.

Cena: 5,5 zł

Czy bym go kupiła:
tak ale pewnie użyłabym go razu poszedłby w odstawkę.


Ogólna ocena:
kolor odważny i bardzo ciekawy. Niestety lakier szybko gęstnieje i staje się ciężki w aplikacji. Na moich paznokciach nie trzymał się długo. Mimo to warto kupić na lato.


Kolory lakierów super ale jakość już mniej - nie oczekiwałam że będą pod tym względem idealne więc jakoś specjalnie się nie zawiodłam. Dla mnie to takie "jednorazówki" na jeden sezon. Szybko gęstnieją ale za taką cenę można co jakiś czas kupić świeży lakier jeśli jakiś wpadnie nam bardzo w oko.


p.s. wyniki rozdania Bikor ogłoszę po weekendzie - jutro końce kolejny raz 18 lat [trochę już tych osiemnastek za mną:P] i nie w głowie mi siedzenie przed kompem - mam nadzieję że to zrozumiecie :))

czwartek, 4 sierpnia 2011

Essence - Silky Touch Blush - Jedwabisty róż


Producent: Essence

Produkt: Silky Touch Blush  - Jedwabisty róż

Opis/Obietnica producenta: "Świeża i zdrowa cera jest doskonałym dodatkiem o każdej porze roku. Tym jedwabiście miękkim różem można podkreślić policzki wspaniałym, naturalnie wyglądającym rumieńcem.
Dostępny w 4 różnych odcieniach:
10 adorable
20 babydoll
30 secret it-girl
40 natural beauty" [źródło: wizaz.pl]

Skład: widać na focie niżej.

KWC - recenzja na wizażu - [Klik] 4.27/5 z 45 recenzji

Moja recenzja

Kolor:
20 babydoll czyli taki delikatny bardzo jasny róż.


Formuła/Konsystencja: prasowany matowy róż w formie pudru. Pyli się gdy używamy pędzla. Na plus matowe wykończenie - zwłaszcza gdy mamy tłustą cerę.

Efekt/Działanie: daje delikatny efekt - subtelny kolor na policzkach. Jest to produkt którym ciężko zrobić sobie krzywdę - jest dobrze napigmentowany ale nie daje mocnego koloru.

Trwałość:
użyłam go wychodząc na 8h  i zauważyłam że produkt ma tendencje do znikania w ciągu dnia - spodziewałam się tego bo jest jasny - poza tym większość róży wymaga poprawek przy tłustej cerze.


Użytkowanie/Opakowanie: miałam okazje tylko testować ale widać że opakowanie zwyczajne i dość poręczne. Niestety napisy się wycierają ale nie ma to wpływu na sam produkt.

Idealny dla: osób które szykają subtelnego efektu. Będzie świetny dla blondynek oraz osób które dopiero zaczynają przygodę z różami.


Gdzie kupić: tam gdzie są szafy essence - niestety w moim mieście nie ma :(

Cena: ok 11zł/5g

Czy bym kupiła:
Tak ale inny kolor - ten jest zbyt delikatny jak dla mnie.

Ogólna ocena
: niby zwyczajny róż ale muszę przyznać że całkiem dobry produkt za nieduże pieniądze. Plus że jest matowy - konsystencja jak przy większości róży prasowana. Jeśli będę miała okazje gdzieś kupić inny kolor tego produktu na pewno go kupię [choć tego typu produktów mam już zbyt dużo:P].


Produkt miałam okazję przetestować dzięki Natalii :* [zawsze jak się widzimy grzebie jej w kosmetyczce i testuje:P] Dodam że Natalia jest tym różem zachwycona! Pamiętajcie że ta recenzja jest subiektywna i Wasze odczucia odnośnie tego produktu mogą być inne. Jednocześnie mam nadzieje że będzie komuś przydatna

sobota, 18 czerwca 2011

Essence - gel eyeliner - żelowy liner 02 i 03



Producent: Essence

Produkt: gel eyeliner - żelowy liner. Kolor 02 London Baby i 03 Berlin Rocks.

Opis/Obietnica producenta:"Żelowy eyeliner o jedwabistej formule, dostępny w czterech kolorach." [źródło:wizaz.pl]

KWC - recenzja na wizażu [Klik] 4.32/5 z 31 recenzji.

Moja recenzja

Posiadam 2 sztuki w różnych kolorach - różnią się między sobą tylko kolorem - cała reszta jest taka sama więc będę opisywać jako 1 produkt.


Kolor: posiadam 2 kolory: 02 London Baby i 03 Berlin Rocks - załuję że nie mam wszystkich. Kolory są bardzo intensywne i mocno napigmentowane, na powiece wyglądają ciemniej niż w opakowaniu.


Kolory jakie mam:

02 London Baby
Jest to ciemny brąz który ma w sobie lekki shimmerek połyskujący na różowo - nie jest to mocno zauważalne trzeba się dobrze przypatrzeć. Kolor jest dość ciemny i praktycznie możemy go używać zamiast czarnego. Osobiście zawsze wybieram brązy bo są delikatniejsze ale też dają fajny efekt.




03 Berlin Rocks
Ciemny fiolet - tak samo jak przy kolorze 02 ma w sobie delikatny shimmerem który subtelnie się mieni. Kolor jest fenomenalny mimo że dość ciemno wychodzi na powiece.


Zapach: gdy go używamy nie czuć zapachu ale jak powąchamy mocniej w opakowaniu to czuć intensywny zapach kleju.

Konsystencja/Formuła: to mój pierwszy żelowy eyeliner. Ma bardzo kremową konsystencje i pędzelek wchodzi w niego jak w masło. Można namalować nim ładną kreskę - ja akurat mam na to inny sposób który opisze niżej. Formuła wodoodporna - faktycznie taka jest. Czytałam że szybko wysycha - cóż nawet jeśli szybko mi wyschnie to za taką cenę i tak warto go kupić - na razie ma konsystencje taką jak na początku. Nie wiem jaki jest skład ale na początku oko trochę się męczyło i czułam że liner je obciąża zwłaszcza pod koniec dnia. Z czasem to się zmieniło - pewnie oko się przyzwyczaiło. Nie czułam ani pieczenia ani szczypania ale starałam się żeby produkt nie miał bezpośredniej styczności z gałką oczną - noszę soczewki i muszę na to zwracać uwagę.

Efekt/Działanie: Jestem nim pozytywnie zaskoczona - bardzo fajnie się sprawia i ma fantastyczny kolor. Ciężko nim namalować bardzoooo wąską kreskę. Można go stosować jako cień na całą powiekę albo wodoodporną bazę "nie do zdarcia".

Trwałość/Wytrzymałość: Jest wodoodporny i z tym się zgodzę - samą wodą go nie zmyjemy, zwykłe mleczko też może sobie nie poradzić. Najlepsza będzie dwufazówka. Nie kruszy się, nie odpada, nie osypuje. Jest bardzo trwały ale niestety odbija się na mojej tłustej powiece - nawet jeśli mam bazę lub cień bazowy. Miałam nadzieje że nie będzie tego robił ale niestety tak się dzieje. Jest w stanie przetrwać parę godzin ale prędzej czy później - jeśli powieki się dotykają - i tak się odbije. Ślad może nie będzie duży ale co jakiś trzeba go wytrzeć. Nie trafiłam jeszcze na liner który by się nie odbił więć nie uważam to za wadę , wiem że mam tłuste powieki i pewnie gdybym ich nie miała nie pojawiłby się ten problem. 

Opakowanie/Użytkowanie: strasznie podoba mi się ten mały śłoiczek - dobrze że nie mają nakrętek w tym samym kolorze bo by się myliły.
Samego produktu używa się bardzo przyjemnie choć trzeba nabrać trochę wprawy, musimy uważać żeby nie włożyć pędzelka za głęboko albo nie nabrać zbyt wiele produktu. Są różne sposoby malowania nim kreski ja uwielbiam "stempekowanie" - czyli opieranie pędzelka z linerem na rzęsach i przy ich lini odciskania co kawałek małej kreseczki. Skóra się nie fałduje a sama kreska wychodzi bardzo cienka - gdybym malowała normalnie nigdy bym takiej nie uzyskała. Jaki jest efekt możecie zobaczyć tu [Klik] i tu [Klik]. Wg mnie najlepiej nadaje się cienki i sztywny pędzelek - te miękkie zbyt mocno się wyginają.
Oczywiście pojawi się też problem mycia pędzelków zwłaszcza że jest to dość tłustawa konsystencja - wodą się nie zmyje - warto kupić produkt dwufazowy - wylać na wacik i wytrzeć pędzelek, od razu schodzi i pędzelek znów można używać!


Idealny dla: osób które często malują kreskę i lubią żelowe linery.

Gdzie kupić:
natura, rossmann, allegro.

Cena: 12,99zł/3ml - bardzo przystępna cena!!

Czy kupie ponownie: Tak - choć obawiam się że będzie ciężko go zdobyć :(

Ogólna ocena: długo się broniłam przed żelowym linerem bo uważałam że przy moich tłustych powiekach absolutnie się nie sprawdzi - okazało się inaczej. Daje super efekt i bardzo długo się trzyma. Co prawda pod koniec dnia zaczyna się odbijać ale wybaczam mu to bo nie znalazł się jeszcze taki czarodziej który by tego nie robił. Za taką cenę super produkt i bardzo wydany - pewnie szybciej wyschnie niż go zużyje. Trzeba się trochę pomęczyć przy demakijażu ale to na plus że tyle się trzyma!


pamiętajcie że ta recenzja jest subiektywna i Wasze odczucia odnośnie tego produktu mogą być inne. Jednocześnie mam nadzieje że będzie komuś przydatna.

poniedziałek, 23 maja 2011

Małe zakupy - przesyłka od Agaty :)


Z niecierpliwością oczekiwałam dziś listonosza bo wiedziałam ze coś dla mnie ma! no i był. Przyszła paczka od Agaty z bloga http://agatamanosa.blogspot.com/. Jestem jej szalenie wdzięczna za tą przesyłkę bo sama nie miałabym szans kupić tych produktów lub też nie było by to dla mnie opłacalne [koszt podróży wyższy niż koszt produktów]. W moim mieście nie ma Natury a Rossmanna dopiero mają otworzyć. Cała sprawa zakupowo-przesyłkowa wyszła jakiś czas temu. Agata zorganizowała na swoim blogu konkurs i trzeba było napisać: "na co wydałoby się 1000zł". Wzięłam udział i wymieniłam wśród upragnionych kosmetyków Estee Lauder - Advanced Night Repair. Po pewnym czasie napisała do mnie Agata że ma próbkę tego serum i chętnie mi ją przyśle. Nie było sensu wysyłać samej próbki [na końcu i tak próbka przyszła odrębnym listem;)] więc spytałam czy mogłaby mi kupić 3 rzeczy w Naturze - zgodziła się i tak o to dziś cieszę się tymi produktami.

Agata dziękuje Ci bardzo :*

 Próbka Estee Lauder - Advanced Night Repair.
 Kredka do brwi z essence 03 light brown
 Żelowy eyeliner z essence w kolorze 03 Berlin Rocks
Żelowy eyeliner z essence w kolorze 02 London Baby










Wiem też że wiele z Was ma już te produkty. Napiszcie mi co o nich sądzicie i jak u Was się sprawdziły. Ja na początku podchodziłam sceptycznie do żelowych linerów - postanowiłam wziąć byka za rogi - wyrobić sobie na własnej skórze o nich zdanie :)


p.s. przed chwilą zobaczyłam że mam już 200 publicznych obserwatorów - jest mi niezmiernie miło :)