Nigdy nie byłam zwolennikiem białego koloru na swoich paznokciach. Przekonałam się do jasnych lakierów ale sięgałam raczej po pastele. Dziś opowiem Wam o lakierze, który zaskoczył mnie choć miałam wobec niego spore obawy - mowa będzie o Frosting marki Orly.
Lakier pochodzi z kolekcji Sugar high - KLIK - i jest trochę takim rodzynkiem. Byłam pewna, że będzie klasycznym typowo białym lakierem, a okazał się niezwykle niebanalnym. Na pierwszy rzut oka w opakowaniu zdaje się być biały, jednak po chwili możemy dostrzec cudowną złotą poświatę.
Poświata to sprawka złotego shimmer'u zatopionego w białej bazie. Odmienia on całkowicie wygląd lakieru na paznokciu. Efekt jest niesamowity a do tego nie wygląda tandetnie. Drobinki nie są w ogóle zauważalnie - jednie gdy mocno się przyjrzymy widać, że są zatopione w lakierze. Sprawia to wrażenie biało kremowych paznokci ze złotą poświatą. Nie jest to efekt perłowego lakieru, który niestety według mnie wygląda dość tanio.
Wygląda cudnie ale współpraca z nim już taka cukierkowa nie jest. Trzeba mu poświęcić trochę czasu i cierpliwości bo lubi się smużyć. Efekt który widzicie na zdjęciach to aż trzy warstwy. Można nałożyć dwie ale muszą być one dość grube - ja wole nałożyć kilka cieńszych.
Trwałość jest zadowalająca - nosiłam go już wcześniej i jak wszystkie lakiery Orly - trzyma się u mnie aż do momentu zmycia - zazwyczaj maluję paznokcie co 5 dni gdy widzę już spory odrost.
Jeśli lubicie jasne paznokcie z subtelnym złotym połyskiem ten lakier będzie dla Was ideałem. Nie widziałam nigdzie wcześniej czegoś podobnego co dawałoby taki efekt - warto więc mieć go w swojej lakierowej kolekcji.
Dajcie koniecznie znać co o nim myślicie i czy lubicie takie jasne paznokcie.












