piątek, 1 sierpnia 2014

Jak robić zakupy z głową? jak nie przepłacać i nie dublować produktów?


Przychodzisz do domu wypakowujesz zakupy i nagle okazuje się, że masz kolejny taki sam krem albo lakier w tym samym kolorze? Bywają i gorsze scenariusze - wracasz do domu i cieszysz się, że kupiłaś coś taniej a później sprawdzasz cenę w innej drogerii czy internecie i dochodzisz do wniosku "ołłłł nołłł przepłaciłam! ;(" Nie jesteś sama bo ja mam też ten problem tzn miałam.

Czasem wracając ze sklepu, po wypakowaniu kosmetycznych łupów myślałam:
"ajjj i po co to kupiłaś?? masz jeszcze w zapasie podobny produkt!! kiedy Ty to wszystko zużyjesz?? mogłaś wstrzymać!- ten krem za 3 dni będzie w promocji "Znasz to? ten post jest dla Ciebie!
Jak wybierać się na zakupy i kupować tylko to co jest niezbędne albo nie przepłacać??


Najpierw sprawdź i spisz to co masz aby nie dublować!
  • kup mały kalendarzyk albo poszukaj starego, którego nie używałaś [często dodawane są na początku roku do magazynów - ja mam taki z TS] . Możesz użyć zeszytu, jednak wybieraj rozmiar idealny do torebki.
  • podziel go na rozdziały - kremy/balsamy/żele pod prysznic/tusz itp - u mnie każdy miesiąc to odrębny dział - styczeń to kremy :)
  • przy każdym produkcie napisz datę ważności, tak aby zużywać zapasy systematycznie.
  • wykreślaj jeśli coś zużyjesz i dopisuj co zakupiłaś.
     

Zanim pójdziesz na zakupy sprawdź promocje i zrób listę zakupów!
  • sprawdź aktualne promocje - przejrzyj ulotki drogerii z Twojej okolicy, ściągnij na telefon aplikacje z promocjami - ja od dłuższego czasu używam aplikacji w swoim telefonie i jestem na bieżąco ze wszystkimi gazetkami promocyjnymi.
  • korzystaj z kuponów rabatowych i kart lojalnościowych - wiele drogerii takie ma!
  • porównuj ceny - czasem dany tusz czy pomadka jest tańszy w przydomowej drogerii niż w tzw "promocyjnej cenie" w sieciowej drogerii!
  • czytaj recenzje aby upewnić się czy produkt jest Ci niezbędny i wart swojej ceny.
  • zrób listę zakupów - nie będziesz kupowała zbędnych produktów! Kiedyś chodziłam z kartką - dziś także używam telefonu.


Tak przygotowana możesz iść śmiało na zakupy i nie martwić się, że przyjdziesz z czymś co już masz, albo stracisz głowę trzymając w dłoni promocyjną gazetkę w swojej drogerii!

Jeśli jesteś lakieromaniaczką przygotuj sobie kieszonkowy próbnik lakierowy - unikniesz wtedy kupna kolejnego takiego samego odcienia - jak zrobić taki próbnik - sprawdź mój stary wpis - klik.



Jeśli wyżej wymienione rady u Ciebie nie skutkują są dwie które sprawdzą się w 100% [rady z przymrużeniem oka]:

  • nie wychodź z domu! - wszędzie czają się drogerie!
  • odetnij internet - tam są drogerie internetowe - to też samo zło!


Dajcie znać czy przydał się Wam ten wpis i podzielcie się swoimi radami!

piątek, 25 lipca 2014

Kupowanie na zapas - tylko ja tak mam?


Śmieję się, że mam tak bo po części jestem "dzieckiem PRL'u" - wiele z Was nie pamięta pewnie czasów gdy nie wszystko można było dostać - może jeszcze wtedy nie było nawet Was na świecie. Ja za to pamiętam jak nie było Rossmanna, Biedronki a rodzice jeździli do NRD [Niemiecka Republika Demokratyczna] po kawę i żelki haribo :) Czemu o tym wspominam? bo zdarza mi się kupować coś na zapas "bo jest tańsze... bo później tego może nie być". Często mam stracha, że wycofają ulubioną kredkę, krem itp. Zastanawia mnie czy Wy także kupujecie produkty w większych ilościach?

Dziś kupiłam na zapas dezodorant do stóp z Rossmanna - pewnie nie starczy mi na zbyt długo... i generalnie cały czas można go kupić... ale skoro była promocja ;P


środa, 16 lipca 2014

Nowa miłość razy trzy czyli kropkowe topy Life.

 
Uwielbiam a może i nawet kocham wszelkiego rodzaju topy brokatowe. Te trzy cuda kosztują grosze - niecałe 5zł  a to jak dla mnie to nie są duże pieniądze - na dodatek wyglądają nieziemsko!

Lakiery Life kupić można w Super Pharm - nie mam pojęcia czy w innych drogeriach są dostępne.

Moje dają bardzo subtelny efekt, można dokładać kolejne warstwy. Mają stonowane kolory, które idealnie pasują do jasnych/pastelowych lakierów - ostatnio właśnie takich namiętnie używam.



Nr 07 [na zdjęciu wkradł się błąd] to połączenie małego brokatu w kolorze białym, żółtym i jasnozielonym uzupełniony sporą ilością bardzo małego w kolorze białym. W tej chwili mam go nałożonego na Essie Sand Tropez i wygląda niesamowicie.

 ,
Nr 10
jest już bardziej kolorowy - można w nim wypatrzeć kolory: zielony, niebieski, czerwony, pomarańczowy oraz sporą ilość białego w różnych rozmiarach.



Nr 01 to mój ulubieniec! Zawiera brokat w kolorach: niebieskim, pomarańczowym i różne rozmiary białego. Genialnie wygląda połączenie tych kolorów.


A Wy jakie macie ulubione Top'y? lubicie je tak samo jak ja?

niedziela, 13 lipca 2014

Szybki niedzelny mani ;)


Już jakiś czas temu wypatrzyłam na kilku blogach m.in u Obsession i Unappreciated mani z brokatem przy samych skórkach. Dziewczyny używały lakierów Models Own, których niestety nie posiadam... aleeee coś tam pokombinowałam i efekt także mnie zadowolił!

 

Użyłam:
- Essie - sand tropez [rozkochał mnie w sobie ten lakier!]
- Catrice - 40 I'am Dynamite [kocham od dawna!]
- Essie - GTG - jak zawsze dla utrwalenia!



Jak podoba Wam się taki efekt??

niedziela, 6 lipca 2014

Czas na pasteLove paznokcie!


Paznokcie na dziś?

Dwa paznokcie - Bell Glam Wear nr 512
Trzy paznokcie - Virtual Vinylomania 110
Top na wierzch - Golden Rose Carnival 01
Utrwalenie - Essie GTG




i już!!

A Wy jakie macie dziś paznokcie??

sobota, 5 lipca 2014

Ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy oraz jeden bubel!


Na zachodzie Polski cudne lato! Nareszcie! Dziś planuję długi wypad z Mężem na ryby... ja będę się relaksować a Luby łapać i wypuszczać - to typ wędkarza co wypuszcza wszystko co złapie. Ryby jemy często - zazwyczaj łowię je z lodówek w Lidlu lub Biedronce - jestem "pstrągolubna".

Nie o rybach miało być a o ulubieńcach! Zestawienie produktów, które zachwyciły mnie na przełomie ostatnich dwóch miesięcy. Znalazł się i mega bubel - jak nie lubię o nich pisać, tak tym razem muszę!


Zacznę od ulubieńca niekosmetycznego!


Jakiś czas temu pisałam na FB - klik - o bransoletkach, które zaczęłam robić. Szalenie podobają mi się mokobelle jednak nie mam do nich dostępu, a sama cena jest dość wysoka. Kupiłam więc koraliki i zrobiłam kilkanaście sama. Będzie też bransoletka do zdobycia na facebooku.


Od dłuższego czasu jedynymi produktami używanymi pod prysznicem w naszym domu są produkty Le Petit Marseillais. Właśnie skończyły mi się dwa, widzicie je na zdjęciu - mleczko waniliowe i kwiat wiśni - zaczęłam używać lawendowe i jest równie cudne choć nigdy nie przepadałam za jej zapachem. Szykuję dla Was razem z LPM dużeee rozdanie w którym będzie dla Was kilka zestawów!


Wróciłam do stosowania balsamów, zwłaszcza na nogi i odkopałam uwielbiamy przeze mnie a trochę zapomniany Aromatyczny balsam regenerujący do ciała Dr Irena Eris w wersji Toscana. Jest lekki, szybko się wchłania a zapach jest nieziemski!


Nie jestem zwolennikiem podróbek i wiem, że wiele z Was może na mnie krzywo spojrzeć...ale zaryzykuje i pokaże co ostatnio używam. Jest to 33ml podróbka Lancome - La vie est belle. Idealna pojemność do torebki a zapach identyczny jak oryginał, na dodatek utrzymuje się bardzo długo.


W zestawieniu nie mogłoby zabraknąć 4 long lashes! Używam od momentu kupna - promocji -49% w Rossmanie i jestem w szoku. Moje rzęsy nigdy nie były tak długie. Słyszę wiele komplementów, dostaje pytania czy zaczęłam doczepiać kępki:P Nawet mój Mąż zauważył, że moje rzęsy są niezmiemsko długie. Na zdjęciu widzicie rzęsy bez tuszu - żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia "przed" ale nie sądziłam, że da AŻ taki rezultat. Polecam wszystkim!!


Nie będę wymieniała lakierów które widzicie na zdjęciu bo trochę ich jest. Wiosną na moich dłoniach królują pastele na które często nakładam top GR Carnival 01 [biały].



Od pewnego czasu używam serii Kuracja dematologiczna z witaminą C+ HA/P od Ziaji. Kremy na dzień są dość ciężkie, wersja na noc jest świetna. Cena zachęca - ok 14zł sztuka.


Kupiłam w promocji w SP Bioliq - Intensywne serum rewitalizujące i stosuję je pod oczy zamiast kremu na dzień. Próbowałam na twarz ale zauważyłam, że jest bardzo niewydajne :(


Wróciłam do lubianego kiedyś pudru Dermacol - moja recenzja - pewnie już jest po terminie przydatności ale nic mi się po nim nie dzieje, więc stosuję go w dalszym ciągu. Świetnie się sprawdza w te upalne dni kiedy nie chce zmatowić twarz.


Wiele osób pisało o Szamponie Babydream wiele pozytywnych recenzji/opinii, a ja od pewnego czasu zmagam się ze swędząca skórą głowy - może macie dla mnie jakieś rady?  -  używając tego produktu lekko to złagodniało, więc stałam się jego fanką!


Wcześniej używałam głównie kulek Nivea a teraz przeszłam na wersję w spray'u i jestem bardzo zadowolona. Właśnie używam wesji Stress protect.


No i czas na bubel! Kupiłam ten szampon w celu oczyszczenia skóry głowy, miałam nadzieję, że złagodzi swędzenie ale jego zapach jest tak okropny, że nie mogę go stosować, a jak na złość długo się utrzymuje :(  Szamponowi pokrzywowemu Eva nature style mówię stanowcze NIE!


Miałyście któryś z wymienionych produktów? Lubicie je? podzielcie się swoją opinią!
Jeśli macie dla mnie jakieś rady jak walczyć ze swędzącą skóra głowy - będę za nie bardzo wdzięczna!


Jeszcze raz zapraszam Was na facebooka bloga gdzie co tydzień pojawiać się będzie mini rozdanie!

piątek, 4 lipca 2014

Biedronka ahh Biedronka czyli akcja tematyczna "Lato w kosmetyczce cz.1"



Tak tak tak kolejna osoba chwali się zakupami z Biedronki ;)




Patrząc na ulotkę aż żal się nie skusić na suche szampony z Batiste. Sztuka za 10,99! Dziś użyłam tego w panterkę i mimo dość intensywnego zapachu bardzo przypadł do gustu. Zastanawia mnie tylko ich wydajność?! Możecie mi napisać jak z nią jest jeśli używałyście tego produktu??

Szampony dostałam w prezencie od Mamy :* która również kilka dla siebie kupiła :)




Na lakiery nie miałam smaka... aleee jak oko zobaczy na żywo to chęć się pojawia! Wybrałam dwa kolory - jasno-niebieski oraz miętowy. Sztuka kosztowała 4,99zł - niby to mało, ale wciąż się zastanawiam czy był to potrzebny zakup... chyba jednak nie :(

Jeśli macie chęć zobaczyć jak wygląda ten jasno-niebieski odsyłam Was do notki na facebooku - klik - pomalowałam nim dziś paznokcie. Jakość jak to się mówi "taka seee" ale kolor ładnie wygląda. Będzie cudnie się prezentował na opalonych dłoniach :)




Od Mamy dostałam także płyn micelarny matujący. W Biedronce w cenie 7,99zł.




Najbardziej cieszy mnie zakup suchych szamponów - od dłuższego czasu chciałam wypróbować sławne Batiste, ale nie chciałam zamawiać przez internet a daleko mam do drogerii w, której są dostępne.

A Was także skusiła gazetka z Biedronki??

piątek, 6 czerwca 2014

Małe cudo które odżywi a nie obciąży czyli moja recenzja odżywki Balea - Mango i Aloes.



Na szybko... bez spłukiwania i obciążania włosów? da się? DA ale tylko wyłącznie z odżywką  Balea - Mango i Aloes.

Kupiłam ją w zeszłym roku za namową innych blogerek które jak szalone pakowały do koszyków produkty w niemieckim DMie. Ja tzw "parcia" na tą markę nigdy nie miałam - owszem czytałam wieleee pozytywnych recenzji ale wychodziłam z założenia, że w Polsce mamy sporo dobrych marek i nie trzeba sprowadzać produktów z zagranicy [i pisze to blogerka mieszkająca na granicy Polski i Niemiec].

W każdym bądź razie zakupiłam odżywkę a dopiero w domu zwróciłam uwagę na napis "bez spłukiwania" i produkt leżał sobie w szafce z produktami "na później".




Przeglądając zapasy kosmetyków jakie posiadam natrafiłam na to małe cudo - "no dobraaa - próbuję najwyżej będę miała olej na głowie". Włosy myję praktycznie codziennie co nie do końca służy ich końcom. Zawsze używałam odżywki którą należy spłukać i z rezerwą podchodziłam do tej z Balea.

Odżywka nie jest droga ale nie pamiętam ile kosztowała, zamknięta jest w małej 200ml buteleczce z pompką.

Konsystencja nie jest gęsta a powiedziałabym nawet, że lekko wodnista. Włosy szybko wchłaniają odżywkę - przypomina mi to nawilżanie kremem twarzy ;)

Ma cudowny owocowy zapach co sprawia, że przyjemnie się ją stosuje.




Co najważniejsze - dobrze nawilża włosy nie obciążając ich. Nie stosuję jej codziennie bo jednak wole dany produkt spłukać wodą a jeśli zdarza mi się w dłuższym okresie czasu używać jej systematycznie - nakładam na włosy od połowy głosy po końca tak aby nie obciążać włosów przy skórze głowy.

Włosy są miekkie ale także puszyste - czasem jak przesadzę z ilością są lekko oklapnięte.
200ml produktu używam już jakieś 2 miesiące i mam jeszcze połowę - jak dla mnie jest ona dość wydajna ale tak jak wspominałam wyżej - staram się nie nakładać jej na włosy codziennie.



Uważam, że jest to całkiem fajna i tania odżywka która dobrze nawilża włosy i sprawdzi się dla osób które nie mają czasu trzymać na głowie normalnej odżywki.

Zapewne wiele z Was już o niej słyszało a może nawet używało - podzielcie się swoimi opiniami!


https://www.facebook.com/pages/Smieti-i-jej-babska-natura/198831843495878

http://instagram.com/smieti_instagram#

czwartek, 5 czerwca 2014

Idealne mleczko do suchej skóry - Le Petit Marseillais - Lait Hydratant + akcja zostań ambasadorką marki!


Nie lubię balsamów ani mazideł do ciała - wolę iść na łatwiznę stosując coś 2w1 albo w ogóle się niczym nie smaruję.
Są jednak takie dni gdy moja skóra woła o sporą dawkę nawilżenia -  nawet mój Mąż jakiś czas temu zwrócił mi uwagę "ale masz przesuszoną skórę".  Zaczęłam szukać balsamu który nie będzie zostawiał tłustego filmu a nawilży i ukoi. Przypomniałam sobie o mleczku do skóry bardzo suchej od  Le Petit Marseillais.

Mleczko ma spełnić potrzeby skóry bardzo suchej. Połączenie trzech składników - masła Shea, olejku arganowego oraz słodkich migdałów ma zrelaksować skórę, sprawić, że będzie miękka, nawilżona i pachnąca.



Produkt zamknięty jest w żółtej dość twardej plastikowej butelce z pompką (
opakowania w 30 proc. wytwarzane są z przetworzonych surowców i wszystkie w 100 proc. nadają się do powtórnego przetworzenia). Pompka jest przekręcana - można ją zablokować - jest to bardzo przydatne w podróży. Opakowanie zawiera 250ml produktu.



Jest to lekkie mleczko o takiej dość "mokrej/wodnistej" konsystencji - po rozsmarowaniu czuć jak błyskawicznie się wchłania. Już dawno nie miałam produktu który tak szybko by moja skóra chłonęła! Czuć, że produkt jest na skórze natomiast nie ma tłustego filmu jak przy innych produktach do skóry suchej.

Pachnie dość specyficznie ale bardzo ładnie - przypomina mi trochę zapachem stare pamiętniki - pamiętacie je?

Zauważyłam, że stosując go systematycznie na dekolt, ramiona i łydki skóra przestała być przesuszona a jest miękka i gładka. Raz posmarowałam sobie nim skórę głowy i włosy - następnie poszłam spać - na drugi dzień skóra głowy była nawilżona a włosy po umyciu lśniące - teraz robię tak raz w tygodniu i widzę poprawę nawilżenia także tej części ciała.




Jak można zauważyć po moich ulubieńcach zeszłych dwóch miesięcy zachwycam się produktami do mycia ciała
Le Petit Marseillais a teraz zachwyca mnie także ten balsam. Nie przypuszczałam, że tak mi się spodobają :)




Często mnie pytacie gdzie można kupić produkty
Le Petit Marseillais - ja widziałam je w moim Rossmannie - często są też w promocji.
Jeśli tak jak ja polubiłyście
zapachy Prowansji i wyjątkowe składniki stamtąd pochodzące a może miałybyście chęć bycia z nimi na bieżąco Le Petit Marseillais  - szuka Ambasadorek!!



Bycie Ambasadorką to nie tylko możliwość przetestowania kosmetyków.  Ambasadorki w pierwszej kolejności dowiedzą się też o promocjach i nowościach a także historii i właściwościach kosmetyków.

Aby zawalczyć o status Ambasadorki Le Petit Marseillais wystarczy zalogować się na stronie http://rekomenduj.to/ 
i wypełnić Zgłoszenie Le Petit Marseillais.

Zapraszam Was także na FP
Le Petit Marseillais


Napiszcie mi koniecznie czy miałyście ten produkt :)



poniedziałek, 26 maja 2014

Moja Mama :)


Dziś Dzień Mamy i tak jak obiecałam podzielę się z Wami odrobiną swojej prywatności, wspomnień i zdjęć z dzieciństwa oraz pokaże moją Mamę!

Postanowiłam wybrać kilka wspomnień specyficznych które może nie będą opisem uczuć ale sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech :)


Od kiedy pamiętam dawałam Mamie w kość, byłam dzieckiem które płakało i tupało w sklepie - najwięcej cierpliwości musiała mieć w sklepie papierniczym który był niedaleko naszego domu - niestety już go nie ma. Pamiętam też jak dziś jak budziłam Mamę po "nockach" w pracy - teraz jak sobie o tym pomyśle zdaje sobie sprawę jakim byłam okropniastym dzieckiem ;)


Nie wiem ile miałam wtedy lat ale przypuszczam, że koło 5 jak szłyśmy do szpitala, pamiętam, że Mama mówiła o rodzeństwie. Niestety nie udało się ale najwidoczniej było to dla mnie duże przeżycie bo dobrze to pamiętam.


Jestem raczej skrytą osobą i nie będę kłamała pisząc, że zwierzałam się Mamie ze wszystkiego i traktowałam jak przyjaciółkę jednak pamiętam jak razem spacerowałyśmy pod dom pewnego chłopaka w którym podkochiwałam się przez pół podstawówki - niestety Marcin G. był moją niespełnioną miłością - na szczęście.


Mama jest telefoniczną gaduła i zawsze dzwoni w momentach w których nie mogę rozmawiać. To co mnie w Niej zadziwia to fakt opanowania internetowego świata bez niczyjej pomocy - allegro czy nawet facebook - cały czas się zastanawiam "jak potrafiła to założyć?!" ale jak widać dla chcącego nic trudnego.


Niestety nie wszystkie wspomnienia są wesołe. Jest coś w tym, że bardziej doceniamy osoby gdy możemy je stracić. Pamiętam jak okres między Świętami a Nowym Rokiem jeździłam do szpitala a lekarz mówił w jak tragicznym Mama jest stanie i, że najprawdopodobniej nie wyjdzie ze szpitala.
Minęło 1,5 roku a ja na samą myśl o tym mam oczy pełne łez bo PoChP jest wyrokiem. Może tak tego nie okazuje [mam problem z okazywaniem uczuć] ale bardziej ciesze się każdą chwilą razem spędzoną. 


Wiem, że nie jestem idealną córką ale chciałabym być kiedyś dla moich dzieci taką Mamą jak moja!



A na koniec niespodzianka dla osób które wzięły w udział w akcji "Dla Mamy zawsze pozostaniesz dzieckiem" - Wiola, Aleksandra Ryniawiec, monia, Marlena, Kosmetykitomagia Beata - dziewczyny prześlijcie mi na maila - smieti.blogspot@o2.pl adresy do przesyłki kosmetyków.